Adam Wieczorek otrzymał rekompensatę finansową po odwołaniu walki na UFC Gdańsk

29 Październik 2017
Adam Wieczorek otrzymał rekompensatę finansową po odwołaniu walki na UFC Gdańsk
foto.: mmajunkie.com

W najnowszym Dzienniku Zachodnim, ukazał się interesujący wywiad z niedoszłym debiutantem na UFC w Gdańsku – Adamem Wieczorkiem. Niedoszłym, bo to już drugi raz kiedy odwołano walkę chorzowskiego fightera dla amerykańskiej organizacji. Pierwszy raz z przyczyn losowych, gdy wypadł rywal (red. który wypadł też później) i drugi, gdy starcie w Gdańsku odwołano przez krewkich pseudokibiców lokalnej Lechii Gdańsk. Debiut z Anthonym Hamiltonem przełożono więc z powodów bezpieczeństwa na Sydney, ale mimo to, z twarzy Adama nie schodzi uśmiech:

Tak się niestety złożyło. Pojechałem do Gdańska, by na gali UFC walczyć z Anthonym Hamiltonem, ale wszystko się skomplikowało i to z powodów, jakich nigdy bym się nie spodziewał. Pierwsza informacja, że coś jest nie tak pojawiła się po ceremonii ważenia. Jednak pojedynek nie wydawał się zagrożony. Byłem gotowy do wejścia na wagę, stałem za kotarą, gdy podeszli do mnie ochroniarze i powiedzieli, że nie mogą zagwarantować bezpieczeństwa podczas ceremonii, więc nie mogę wziąć w niej udziału. Chodziło o grupę pseudokibiców Lechii Gdańsk. Słyszałem ich i przeczuwałem, że to przybycie ma coś wspólnego ze mną. Ostatecznie wróciłem do hotelu, gdzie usłyszałem, że organizatorom jest przykro z powodu tego, co się stało, ale sama walka na pewno się odbędzie. Ta sytuacja też się szybko zmieniła… O 1 w nocy z soboty na niedzielę. Wtedy przekazano mi, że pojedynku nie będzie, bo to mogłoby zagrozić całej imprezie. Dowiedziałem się, że organizatorzy konsultowali się między innymi ze śląską policją, obawiając się przyjazdu kibiców Ruchu i zamieszek na trybunach. W dodatku tego samego dnia swój mecz miała rozgrywać Lechia i gdańska policja też chyba nie była w stanie zabezpieczyć obu tych wydarzeń. Stanęło więc na tym, że nie będę walczył. Jestem z Chorzowa, w wywiadach nie ukrywałem, że kibicuję Ruchowi, chodzę na mecze. Ale jako profesjonalny zawodnik UFC walczę przecież tylko dla siebie i dla Polski. Inne sprawy nie mają znaczenia. Tak mi się przynajmniej wydawało.

Jak się dalej okazało i choć nie o taki finisz mu chodziło, Adam nie wyjechał z Gdańska z pustymi rękami:

Ludzie z UFC zachowali się bardzo w porządku. Dostałem odszkodowanie, przecież w tym wszystkim nie było mojej winy, ja byłem dobrze przygotowany, gotowy do występu.

Wiadomość o przełożeniu walki na listopadową galę w Sydney, dotarła również do sprawców całego zamieszania, którzy na banerze podczas meczu piłkarskiego tego samego dnia, napisali: „Wszyscy do Sydney”. Małe szanse, żeby udało im się jednak pokrzyżować plany po raz kolejny i to na drugim końcu globu, jednak Adam pokazał, że i do takich przeciwności losu można podejść z dystansem:

Trochę mnie to nawet rozbawiło. 

Będziemy bić się w Sydney! Gdy dostałem tę informację, że 19 listopada wystąpię na UFC Fight Night muszę przyznać, że się roześmiałem. Super wyjazd, ekstra sprawa. Chyba powinienem tym kibicom Lechii podziękować, bo sprawili mi prezent (śmiech).

Podwójny czek dla Adama i darmowa wycieczka do Australii? Kibice powinni następnym razem przemyśleć jeszcze raz swoją strategię, bo chyba w tym wypadku nic nie wynagrodziłoby im sytuacji bardziej, gdyby Wieczorek potencjalnie przegrał na ich podwórku. A tak nici i nie dowiemy się co by było w Gdańsku.

Komentarze

  • Lamikoboy

    Redaktorze to nie chodzi dokładnie o kibiców, tylko o chuliganke, tam już zasady panują inne i WIeczorek doskonale o tym wie, bo wywodzi się z tego środowiska. Także nie ma co strugać pawiana 🙂 Nie da się po prostu powiedzieć ja teraz jestem w UFC było mineło 🙂 Jeżeli rozumiecie o co chodzi.

    • moon

      Na meczu Lechii ostatnio wisial transparent „Wszyscy do Sydney” 🙂 Znowu bedzie jak przyjada i znowu UFC sie przestraszy i odwoła walkę i WIeczorek za 8 lat w San Escobar moze zawalczy bo tam nikt nie dojedzie 🙂

    • moon

      W tym srodowisku nie ma zasad.Są ekipy od dragów, rozprowadzania, handlu i bójek a resztę mają za śmieci, no chyba ze ktos od nich bierze. Sam bylem w srodowisku 25 lat temu, wtedy sie bilismy pilismy wina i dalej sie bilismy. W 2012 pojechalem na mecz wyjazdowy Lechia-Lech i zobaczylem ze nic sie to bydło nie zmienilo od 25 lat poza tym ze do tego całego gówna doszły narkotyki.