Pierwsze słowa zwycięzców po UFC 218

04 Grudzień 2017
Pierwsze słowa zwycięzców po UFC 218
foto.: mmafighting.com

Główna karta UFC 218 nie zawiodła oczekiwań fanów, którzy doświadczyli długiej listy highlightów i nocy pełnej skończeń przed czasem. Poniżej pierwsze emocje w słowach poszczególnych zwycięzców gali w Detroit.

Max Holloway:

Na koniec dnia jest jak jest, ale z całym szacunkiem Jose Aldo to cholernie dobry mistrz. Powiedziałem Wam jednak, że jestem zupełnie nowym fighterem, tak jak mówiłem iż rywal wygląda po 1 rundzie na zmęczonego. Często unosiłem ręce jak Lomaczenko, którego walki oglądałem przed tą galą. Chciałem to zrobić w jego stylu, jednak nie poruszałem się tak jak on, bo low kicki Jose były bardzo mocne. Koniec końców zdaliśmy ten test. Wiedziałem, że on jest zmęczony. Trener mówił, żeby zabrać go na głębokie wody, bo tam sobie nie poradzi i w końcu utonie. To było klasyczne Hawaje vs Brazylia i udało się, bo mój kolega Yancy też wygrał. #UFCHawaii, zróbmy to. Na razie nie czuję się najlepszym piórkowym na świecie. Mam jeszcze kilka obron pasa i trochę do nadrobienia, to dopiero wówczas będziemy mogli o tym porozmawiać. Mówiłem, że moi rywale są jak babeczki z ciasta, a ja lubię babki i te wszystkie smaki. Zjem ich wszystkich.

Francis Ngannou:

Czuję się bardzo dobrze i jestem na drodze do pasa w walce ze Stipe, bo Dana White zapowiedział iż zwycięzca otrzyma swoją szansę i myślę, że ją dostanę. Pracowaliśmy sporo nad atakami i obroną, byłem zaskoczony że ustawił się w pozycji mańkuta, ale mój styl jest zawsze gotowy na oba ustawienia. Jestem gotowy Na walkę o pas, bardziej niż kiedykolwiek byłem. Jeszcze jedno, chciałbym podziękować oponentowi, który umożliwił również ten pojedynek. Do tego także swoim trenerom i ludziom, którzy sprawili, że czułem się jak w domu. Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na niewolnictwo, jakie panuje w Libii. To przestępstwo. Wybaczcie moje słownictwo, ale pierdolę rasizm, pierdolę niewolnictwo. Niech żyje wolność! Dziękuję wszystkim.

Eddie Alvarez:

Jest tyle pasów do zdobycia, tyle pasów które nie są bronione, podczas gdy fani chcą zobaczyć kto jest najbardziej brutalnym facetem. To jedyne czego oni chcą oglądać. Powoli odczuwałem lewą nogę, więc gdyby to było 5 rundowa walka, musiałbym kończyć jak najszybciej, bo 4 i 5 runda byłaby ciężka. Trenowałem jednak ze sparringpartnerami z pozycji mańkuta, żeby być w stanie się przestawić w razie czego. Kilku z nich było naprawdę ciężkich do sparringu, ale musieli mnie przygotować do walki. Potrzebowałem więc, żeby naprawdę nie dawali mi chwili wytchnienia i dokładnie tak zrobili. Zrozumiałem, że uderzenia na korpus będą tym co mi pomoże w zwycięstwie. To nie ja, lecz moje instynkty, czyli moi trenerzy z którymi spędzam dzień w dzień. Oni są moim instynktem.

Tecia Torres:

Czułam się naprawdę dobrze podczas przygotowań w Colorado. To pierwszy raz w tamtym miejscu i uważam, że stałam się dzięki temu lepsza. Michelle przez cały czas boksowała i nie pozostawałam jej dłużna. Przez sporą część walczyła z wykroczną lewą, choć spodziewałam się odwrotnej pozycji. Gdybym miała nieco więcej czasu, być może była szansa, że pojedynek zostałby zatrzymany. Jestem jednak coraz bliżej i bliżej swojego celu i dlatego jestem zadowolona ze swojego wystąpienia.

Tagi

Komentarze