Marcin Różalski: „Walka z kimś takim jak Jerome Le Banner, to dla mnie sens życia.”

02 Styczeń 2018
Marcin Różalski: „Walka z kimś takim jak Jerome Le Banner, to dla mnie sens życia.”

Dla tych, którzy nie mieli okazji oglądać naszej świątecznej edycji MMAnews Live #44, wyciągnęliśmy małą perełkę, dotyczącą kwietniowej edycji DSF Kickboxing Challenge, na której Marcin Różalski zmierzy się ze światową legendą Jeromem Le Bannerem. Czy doświadczony i przeciągnięty po matach i ringach „Różal”, może z siebie wykrzesać jeszcze odrobinę młodzieńczego entuzjazmu? Okazuje się, że tak:

To jest na pewno jeden z moich wymarzonych pojedynków. Nie ma co ukrywać, że dla takiego chłopaka jak ja, który całe życie próbował się gdzieś tam dopchnąć, który boksował i kopał się po głowie, obserwował takich zawodników jak Jerome Le Banner czy Ernesto Hoost i chciał być tam gdzie oni, a teraz ma szansę zmierzyć się z jednym z nich, to był i jest sens życia tak naprawdę. To jest na pewno jedna z tych walk, na które czeka się całe życie. Jerome darzy mnie jakimś tam uznaniem i szacunkiem, ja tak samo bo wychowywałem się na jego walkach. Mam nadzieję, że teraz do tego pojedynku dojdzie i że zbiorę kilka kopów, dzięki czemu będę miał kolejną opowieść do wspominania i później do opowiadania.

Jak wiemy z historii, do pierwszego starcia MMA miało dojść w 2012, a chwilę później rzekomo próbowano zestawić ich ponownie. Sam płocki fighter twierdzi, że z dwojga woli aby ich starcie odbyło się z bazowym dla obojga kickboxingu/muay thai:

Wolę K-1, bo nie ukrywajmy że ja nie jestem jakimś wirtuozem MMA, ale podstawy ogarniam, JLB też ogarnia podstawy MMA. Więc cały asortyment i największe fajerwerki będą oczywiście w stójce. Jerome jest kickbokserem czy tajbokserem , walczył w K-1, w boksie. Ja też toczyłem większość pojedynków na zasadach stójkowych i tutaj pewnie będzie fajna walka.

Czego wobec tego spodziewać się po dwóch weteranach sportów walki? Wg Różala, są dwa rozwiązania, fajerwerki albo nie:

Ja jestem oszukanym mańkutem, Jerome też jest mańkutem, ale nie wiem czy też oszukanym czy prawilnym. A życie pokazuje, że walki mańkutów są najbrzydszymi pojedynkami. Ja też cały czas muszę się przestawiać pod mańkuta. Kiedyś koncentrowałem się przede wszystkim na walce, a teraz muszę robić jakieś koncepcje podczas treningu. Dodatkowo, zaczynam płacić poważną cenę za moją nonszalancję i lekkomyślność. Wszystko ma swoją cenę i granicę, a oszukiwanie siebie i swojego ciała powoli się kończy. Życie oddaje mi to co próbowałem oszukać. Można by się przyczepić do wieku, bo Jerome ma 45 lat, ja niebawem też wchodzę w 40 lat. Pięć lat to nieduża różnica, ale nie wiem jak było kiedyś, gdzie obaj byliśmy w szczycie formy. Ja byłem w stanie robić inne techniki , byłem bardziej sprawny, mogłem inaczej się poruszać. Jerome też był w dużo lepszej kondycji. Tak więc nie wiadomo, bardziej bym stawiał że dostałbym ciężki wpierdol. Nie mówię, że teraz wygram i nie nastawiam się, że muszę wygrać. Ja chcę dać dobrą walkę, spędzić dobrze czas i zrobić to co kocham. Jak jest okazja skrzyżować rękawic z tak wspaniałym zawodnikiem jak Jerome Le Banner, to czego więcej chcieć?

Czy możemy więc założyć, że będzie to największy pojedynek w karierze Różala?

Myślę, że to będzie największe nazwisko w mojej karierze. Z dobrymi rywalami walczyłem często, ale jeżeli chodzi o nazwisko które pojawia się na kartach historii sportów walki, to to jest największe nazwisko. Walczył w Japonii, walczył w K-1, z największymi nazwiskami w dziejach tego sportu. To jest mega!

Więcej możecie posłuchać w ostatnim MMAnews Live #44 od 1:08:46 nagrania:

Do zobaczenia 13 kwietnia na warszawskim Torwarze! Bilety dostępne na oficjalnej stronie TUTAJ.

Komentarze

  • boohmacher

    Licze na ostra wojne. Le Banner mimo ze juz stary to patrzac na jego fotki widac ze jest w formie.

  • moon

    Jak walki Rozala nie dochodziły do skutku pamietam jego zażenowanie tym zawodnikiem. Widocznie sie cis zmieniło.

  • vamos

    takie pytanie w artykule czy różal może wykrzesać z siebie troche entuzjazmu młodzieńczego? Hm. To pytanie powinno sie odnosić raczej do jego przeciwnika. Ta walka miałaby sens jeszcze 10 lat temu ale teraz raczej na nikim nie robi wrażenia bo to powinna być formalność żeby różalski ubił emerytowanego króla ringu, nie oszukujmy sie le banner ma 46 lat i bez leków przeciwbólowych nie dojdzie rano do kibla sie wysrać a różalski już opowiada że jest niewiele młodszy i nie tak sprawny jak zwykle gada jak mu wygodnie bo gdy zdobył pas ksw mówił że jest w szczycie formy w swojej karierze nigdy nie był lepiej przygotowany. Stara sie wmówić że nie ma różnicy że on ma 39 a le banner 46 wystarczy żeby sie zastanowił o ile sprawniejszy niż teraz był le banner gdy miał 39 lat ale co tam, gdyby francuz miał 70 to różalski gadałby że on też jest zniszczony że zerwane ma więzadła w kolanach i wiąże je sobie sznurówkami a ścięgna achillesa zerwał przed samą walką wchodząc do ringu. Ale nazwisko Le banner dopisze sobie do rekordu i będzie zadowolony.

  • Bolo78

    Vamos w rzeczy samej!

  • Zawodnik32

    Obejrzymy, zobaczymy… 😉