UFC 220: Cormier odzyskał niekwestionowane mistrzostwo w starciu z Oezdemirem

21 Styczeń 2018
9
UFC 220: Cormier odzyskał niekwestionowane mistrzostwo w starciu z Oezdemirem

Jedni mają talent poparty pracą jak Jon Jones, inni po prostu ciężko pracują jak Daniel Cormier, który na dzisiejszym UFC 220 w Bostonie przeszedł kolejną transformację, gdy przekuł podwójną porażkę w zaledwie dwurundowe zwycięstwo z niebezpiecznym Volkanem Oezdemirem, na którego potrzebował równo siedem minut. Tym samym, DC potwierdził, że mistrzostwo to nie tylko zwycięstwa w oktagonie, ale i poza nim.

Runda 1.

Volkan natychmiast rzucił kilka solidnych ciosów z których większość przeszywała powietrze, co rusz wklejając lewą. DC próbował zaskoczyć wysokim kopnięciem na cofnięciu. Oezdemier przyciska do klatki ciosami, widać jego siłę. Cormier trafił prostym i napiera na rywala. Volkan kontruje, Daniel szuka opcji narzucenia presji zapaśniczej. Póki co DC przyjął wszystkie mocne ciosy bez wyraźnego efektu. Cormier sprawia, że Volkan musi zgadywać gdzie pójdzie atak, nawet jeżeli nie zostaje obalony. Oezdemir zwolnił nieco tempo, bo DC tak łatwo nie da się zagonić, a który trafia trzema solidnymi sierpami w osobnych atakach. Ewidentnie naruszył tym Volkana, który oddał pierwszą solidną próbę sprowadzenia za nogę. Oezdemir natychmiast postanowił uciec, oddając plecy i będąc blisko zaduszenia… gdyby nie syrena kończąca rundę. To ewidentnie pokazało Cormierowi kierunek.

Runda 2.

Pewny siebie mistrz poszedł od razu do nogi i bez problemu miał Volkana na deskach 5 sekund później i to od razu do dosiadu. Oezdemir uciekł do półgardy, DC wszedł do bocznej i natychmiast wykluczył rękę za pomocą kolana, obijając nieosłonięta głowę. Sędzia ostrzega pretendenta, żeby zaczął się bronić, ale ten nie ma szans i przerywa pojedynek. Tak jak mówił mistrz Daniel Cormier, w tej grze są różne poziomy i dokładnie to udowodnił.

Emocjonalny i zmęczony, klęcząc na kolanach, mistrz Daniel Cormier podsumował pojedynek.

Joe, przeszedłem tak wiele i to przez mojego największego rywala, żeby zdobyć zwycięstwo. Przegrałem dwukrotnie z Jonem Jonesem i powiedziałem sobie, że idąc do tego pojedynku idę po zwakowany pas. Walczyłem o zwakowany pas, wykonałem pracę i ponownie jestem mistrzem wagi półciężkiej. Udowodniłem, że zasługuję żeby nazywać mnie mistrzem. Volkan jest na właściwym poziomie, bo każdy kto tu dociera jest na odpowiednim poziomie. Z każdym rywalem zostawiam kawałek siebie i cieszę się, że zostawiłem Volkanowi swoją część, z którą może wrócić do Szwajcarii… wykonałeś fantastyczną robotę. Wiedziałem, że jest niebezpiecznym rywalem, który uderza bardzo mocno ale jak tylko byłem w stanie go obalić, to był mój świat. Mam fantastycznego nauczyciela BJJ, bo trenuję w najlepszej szkole American Kickboxing Academy. Kocham swój cały team, kocham swoich partnerów bieznesowych i managera. Khabib zdobędzie tytuł za kilka miesięcy i do końca roku mistrz świata Cain Velasquez zawalczy o pas i będzie ponownie najlepszy na świecie.

Podziel się ze znajomymi
  • 169
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Primo
Gość
Primo

„Jedni mają talent poparty pracą jak Jon Jones, inni po prostu ciężko pracują jak Daniel Cormier”

Czyli Daniel Cormier nie ma talentu rozumiem ? Aha 🙂

Primo
Gość
Primo

Tam kazdy tak mowi . Natomiast nie ma tam ludzi z przypadku a juz napewno nie na tronie . To nie ksw , gdzie biora popka i robia z niego zawodnika mma z krwi i kosci 😉

K. Witek
Użytkownik

No i widzita, talent>trening

K. Witek
Użytkownik

Nigdy nie będzie mistrzem jak nie pokona Jonesa. Mnie i wielu fanów już naprawdę nie obchodzi jak Cormier miałby pkonać JJ czy na petardzie czy koksie na paliwie lotniczym, ale musi go pokonać w klatce. Wynik musi odczytać Buffer z okrzykiem Koooormjjjeejjj. Nie ważne czy późnej będzie NC czy inne perypetie, musi pokonać Jonesa w klatce i nie ma chooja żeby nazywać go mistrzem jak nie zwycięży Bonesa. Sory, tak to działa…ludzie póki tego nie zobaczą to będą go przysłaniać właśnie Jonesem.comment imagecomment imagecomment image

tomilondyn
Gość
tomilondyn

nie przepadam za DC , naprawde, ale zasluguje na Championa , Jones nie ma prawa sie nazywac mystrzem za wybryki dopingowe koniec kropka, taki jest sport.

K. Witek
Użytkownik

Jeszcze nie powiedział ostatniego słowa prawda ? Ja Czekam na powrót króla, który jest nad mistrzem.

Primo
Gość
Primo

Juz pomijajac apteke , ktora w siebie aplikowal . Moze i nie ostatnim razem , ale wczesniej jakos nie poddawal sie badaniom na wykrywacz 😉 . Mi sie juz nie chce pisac 10 raz co o tym mysle . Dla mnie tak samo jak Armstrong nie byl mistrzem , tak samo nie jest Jones i tyle w temacie .