Uriah Hall doznał ataku epilepsji i zawału przed ważeniem UFC FN 124 w St. Louis

19 Styczeń 2018
0
Uriah Hall doznał ataku epilepsji i zawału przed ważeniem UFC FN 124 w St. Louis

To jedno z najbardziej dramatycznych scenariuszy ostatnich miesięcy w UFC, które pokazuje dlaczego ścinanie wagi i bezpieczeństwo zawodników pod wszelkim kątem, jest tak ważne nie tylko dla samej organizacji, ale i dla nas fanów. Gdy kilka dni temu Uriah Hall nie był w stanie wyjść na poranne ważenie przed walką z Vitorem Belfortem, powoli na światło dzienne wychodziły kolejne fakty i są przerażające:

Od czego by tu zacząć. Czuję się dobrze, prawie wróciłem do siebie. Przepraszam Vitora i jego team, wiem że to było do kitu. Przeszli tak wiele i nie mogli walczyć. Przeżyłem to samo. Żeby było jasne, nie byłem w stanie dotrzeć na wagę. Nigdy nie miałem z tym problemu. Zignorowałem kilka rzeczy, które miały miały miejsce do tego momentu. Nie wiem czy Wy macie dni kiedy odchorowujecie, ale ja takich nie mam jako fighter. Musiałem się pokazać, ale moje ciało się nie pokazało. Nie chcę wchodzić w szczegóły. Kontuzje, które miałem nie pozwoliły mi ścinać wagi w sposób właściwy. Całkowicie pominąłem aspekt swojego bezpieczeństwa i zdrowia, co było najgłupszą rzeczą jaką mogłem zrobić i nigdy więcej tego nie powtórzę.

Gorzkich słów nie szczędził mu również Dana White, któremu w przeszłości zdarzało się powiedzieć rzeczy, które były krzywdzące dla jego pracowników. Do tych słów Uriah również odniósł się na swoim Instagramie, przy okazji zdradzając jeszcze mocniejsze szczegóły zza kulis ważenia w St. Louis:

Słyszałem, że imprezowałem w Los Angeles, nie podchodziłem poważnie do treningów, nie przestrzegałem procedur (gromki śmiech). To zbyt śmieszne, ale tak się dzieje gdy w koło tyle spekulacji. Byłem w szpitalu, bo to było chyba najbardziej dramatyczne przeżycie przez jakie przeszedłem. Traciłem świadomość i jednocześnie ją miałem, byłem nieprzytomny zachowując ją jednocześnie. Uderzałem na worku i miałem wtedy mini atak epilepsji i delikatny zawał. Moje nerki nie były w dobrym stanie, choć moja dieta zawsze była w porządku. Jak mówiłem, były kontuzje które zignorowałem i one mnie w końcu dopadły. Czuję się już lepiej, zostałem sprawdzony przez lekarzy. Shit happens! Lekarz powiedział, że nawet jeżeli zrobiłbym wagę, prawdopodobnie następnego dnia mógłbym już nie żyć. Nigdy więcej nie zignoruję swojego bezpieczeństwa. Zrobiłem to dla swoich fanów, dla wypłaty, ale nasze życie nie jest tego warte. Trenowałem 9 tygodni i nie przestałem od ostatniej walki, co również było częścią problemu.

Podobnych przypadków nie trzeba szukać daleko, bo już na naszym rodzimym podwórku James McSweeney doznał ataku epilepsji w trakcie walki na KSW 34, co w konsekwencji doprowadziło do komplikacji zdrowotnych i wykluczenia go z walki wieczoru w Irlandii. Wcześniej, niejaki Dada 5000 doznał podwójnego ataku serca w konsekwencji pojedynku z Kimbo Slice, który zmarł cztery miesiące po walce.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o