Vitor Belfort skończy karierę sobotnim pojedynkiem na UFC FN 124 w St. Louis

12 Styczeń 2018
0
Vitor Belfort skończy karierę sobotnim pojedynkiem na UFC FN 124 w St. Louis
foto.: gracie mag

41 zawodowy pojedynek 41-letniego w tym roku Vitora Belforta (26-13-1NC) jest już oficjalnym przystankiem dla Brazylijczyka, który od pewnego czasu zanosił się z zamiarem przejścia w stan sportowej emerytury i rzeczywiście. W wywiadzie dla www.mmajunkie.com, zapowiedział iż starcie z Uriah Hallem będzie jego ostatnim.

Tak, to moja ostatnia walka. Czego oczekiwaliście? Ludzie mówią „O mój Boże.” Już dawno miałem plan, o co modliłem się, żeby zawalczyć do 40-tki i oto jestem. Przeszedłem przez to, przez wiele wyzwań. Myślę, że miałem najdłuższą karierę zawodową ze wszystkich. Walczyłem ze wszystkimi najlepszymi, prospektami, reprezentantami starej szkoły. Miałem wspaniałe zwycięstwa, uczyłem się z porażek. Przegrane uczyniły mnie lepszymi, choć nie chcemy ich ale takie właśnie jest życie dla nas wszystkich. Tym samym zamykam rozdział w oktagonie i kontynuuję drogę biznesową, którą rozpocząłem w trakcie, tworząc program fitnessowy i który udoskonalałem po drodze. Zawsze powtarzałem, że ze zdrowiem idzie bogactwo i teraz umożliwię to ludziom w USA, ale w mądry sposób. Ludzie będą mogli trenować jak profesjonaliści i czerpać z tego radość. Nic nie jest na pewno w życiu, tylko wola jest pewna. Trzeba znać swój czas i mieć pewne założenia. Jestem wdzięczny, bo miałem możliwie najdłuższą karierę jak to było możliwe. Ludzie również muszą to zaakceptować, bo ja to uczyniłem i jestem z tego powodu szczęśliwy.

„Phenom” zadebiutował w MMA, w wieku 20 lat i nieco ponad rok później zdobył turniejowy pas UFC słynnym „44 sekundy” w starciu z Wanderlei’em Silvą. Starty UFC mieszał później ze słynnym Pride FC, Strikeforce, Affliction, Cage Rage. Jest jedną z niewielu dzisiaj ikon, które w zasadzie od początku do końca wychowały się i pozostały na kontrakcie z amerykańskim gigantem.

Oczywiście wszyscy pamiętamy tragiczną historię porwania jego siostry Priscilli, która rzekomo została zabita, choć jej ciała nigdy nie odnaleziono mimo poszukiwać w miejscu pozbycia się ciała. Ten moment był punktem zwrotnym dla Vitora, który stał się mocno wierzącym Chrześcijaninem. W swojej karierze mierzył z absolutnie najlepszymi, i oczywiście pamiętamy nieoficjalny „TRT Belfort”, który przylgnął do niego po tym, jak zawodnik jako jeden z niewielu miał oficjalnie pozwolenie lekarza, na leczenie kuracją testosteronem. Mimo wszystko, fani byli mu wierni przez prawie 22 lata zawodowej kariery.

Kibicujemy w sobotę i trzymamy kciuki za idealny koniec przygody z MMA.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o