Adam Biegański planuje „ciężki nokaut” w walce z Michałem Pietrzakiem na Babilon MMA 4

04 Czerwiec 2018
0

Fight Week to dobry moment, żeby zobaczyć co dzieje się u zawodników z karty Babilon MMA 4. Wśród przepytanych przez nas, jest oczywiście niepokonany Adam Biegański (5-0), który jest na ostatniej prostej do walki z niebezpiecznym Michałem Pietrzakiem (5-3):

Jestem na sali treningowej, gdzie siedzę i patrzę jak chłopaki robią trening. Ja w ostatnim tygodniu mam relaks, bieg i ścinanie wagi.

Już 8 czerwca, po drugiej stronie oktagonu stanie bardziej doświadczony rywal z Poznania, który w marcu doznał pierwszego nokautu w karierze. Czy 3 miesiące to dobry moment dla Pietrzaka, żeby rzucić się do kolejnego wyzwania?

To było ciężkie KO, bo też trenowałem akurat z Szymonem Duszą w Arrachionie (red. który znokautował Pietrzaka). Moim zdaniem, po czymś takim trzeba zrobić pół roku przerwy dla głowy, wykonać badania i odpocząć bez żadnych wstrząsów. Ale to jest jego decyzja. Wychodzimy do klatki i na pewno będę chciał go ciężko znokautować lub rozbić. Nie wiem czy to dla niego będzie dobre, ale jeżeli czuje się na siłach, to jest to jego decyzja. Widziałem, że poprawił stójkę bo teraz trenuje w Czerwonym Smoku, więc ma z kim robić.

Oprócz bazowego klubu w Białym Stoku, Adam co rusz wypuszczał się na objazdowe zbieranie doświadczenia, bo do czerwcowego pojedynku odwiedzał gościnnie WCA Fight Team i wspomniany Arrachion Olsztyn:

Ja zawsze przygotowuję się do walki bardzo mocno, siedząc na sali po 5-7 godzin, bo jeszcze prowadzę treningi. Dopinam wszystko maksymalnie i dopiero luzuję po walce, jestem mega przygotowany. Walczyłem już z zapaśnikiem Piotrem Przepiórką. Michał jest może ciut lepszy w zapasach, ale widziałem jego walkę zapaśniczą z Damianem Janikowskim, z którym sam miałem okazję sparować w WCA. Do tego Marcin Naruszczka, Bartosza Fabiński i kilku innych. Gdy wychodzisz do kogoś takiego, to czujesz się jak na walce, jest jakiś stres. Zawsze przed walką robię mocniejsze sparringi, by do walki wyjść z czystą głową bo wiem, że dam z siebie wszystko.

To jest trzecia walka w tym roku i po niej robię sobie przerwę. Musiałem po prostu podtrzymać formę sparringami i lekkim crossfitem. Do tego pojedynku czuję się naprawdę dobrze przygotowany i mam niewiele kilogramów do zbijania. Ostatnio musiałem zbijać 10 kg, a teraz znacznie mniej, dlatego forma na pewno dużo lepsza.

W jego narożniku 8 czerwca, na pewno nie zabraknie wojennego artefaktu, czyli słynnego już topora, dopełniającego jego wizerunek „Wikinga”:

Topór do Ełku przyjedzie na pewno! Choć to nie jest dla mnie tak ważne, żeby za każdym razem z nim wyjść. Ważniejsze jest to, co się robi później w klatce.

Podziel się ze znajomymi
  • 36
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o