Michał Szuliński o kontuzji przed Babilon MMA 4: „To stary uraz z trzeciej zawodowej walki.”

06 Czerwiec 2018
0

Gdy zakulisowo usłyszeliśmy o kontuzjach w związku z czwartą Babilon MMA w Ełku, w głowie rozbrzmiało alarmujące „tylko nie Michał Szuliński”, jednak przeczucie nas nie myliło. W rozmowie z reprezentantem Olsztyna, porozmawialiśmy z nim o okolicznościach urazu łokcia, który wykluczył go z walki z Pawłem Brandysem:

Zawiedziony, to mało powiedziane. Czuję, że wykonałem duża pracę, ciężko pracowałem i moje przygotowania, czy bardziej sparringi, zaczęły już fajnie wyglądać. Ja naprawdę wróciłem. Ostatecznie poszedł mi łokieć, gdzie miałem inne kontuzje, ale nikomu o nich nie mówiłem. Nie zrobiłem tego, bo ja naprawdę chcę wystąpić i nie tylko wystąpić, ale ja chcę walczyć. Na końcu ręka mi odpadła i nie mogłem już robić podstawowych czynności jak mycie zębów.

Powrót do mocnych przygotowań po czterech latach przerwy od startów, nie był bez wpływu na odnowioną kontuzję:

Zgadza się, że po tak długiej przerwie odczułem ciężkie treningi i nie będę opowiadał jak ciężkie były skutki tego powrotu. Ja jednak miałem tego świadomość. Jestem już starszy i nauczony doświadczeniem, wiedziałem dokładnie co robię. To jest stara kontuzja, z którą miałem problem do każdej walki. Mniej więcej od trzeciej zawodowej walki. Wiedziałem jednak, że jeżeli dotrwam do ostatniego tygodnia, to zrobię wagę i na walce zapomnę o tym łokciu. Podczas walki po prostu w ogóle nie ma tematu łokcia. Nawet taka historia była, że jakieś pół godziny przed treningiem zapasów, mówię do Szymona Bońkowskiego, że niektóre części mojego ciała zachowują się tak, jakby chciały już sobie odpocząć w temblaku albo w gipsie. Zaśmialiśmy się, a za 20 minut nie mogłem ruszać ręką i nie mogłem się nawet z nimi pożegnać po treningu. Zdaję sobie sprawę z obciążeń i dbałem o to, aby nic się nie wydarzyło, bo naprawdę chciałem zawalczyć, gdyż Ełk jest bardzo blisko moich rodzinnych stron. Dużo ludzi przyjedzie, ale mnie niestety nie zobaczą.

Ostateczna diagnoza w sprawie łokcia, już niebawem:

Jadę właśnie do Łodzi do lekarza i o 10:00 będę wszystko wiedział. Co by to nie było, robię to jak najszybciej. Nie ma co się oszukiwać, że wrócić po 4 latach wrócić nie jest łatwo. Przy dwóch treningach dziennie, nie spodziewałem się że takie rzeczy mogą boleć, ale jakoś to przeżyłem. Trener Bońkowski sam mówił, że czarno to widział ale później już było fajnie, tak jak kiedyś.

Tymczasem, organizator ogłosił iż w miejsce Szulińskiego wkroczy Tomas Steponkevicius (2-0) z Litwy. O nowym rywalu porozmawialiśmy w międzyczasie z Pawłem Brandysem, a rezultat ujrzycie na stronie już niebawem.

UPDATE: Michał potwierdził, że 18 czerwca przejdzie operację łokcia.

Podziel się ze znajomymi
  • 71
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o