Dawid Zawada po debiucie UFC: „Wyrobiłem sobie imię na całym świecie.”

23 Lipiec 2018
2
Dawid Zawada po debiucie UFC: „Wyrobiłem sobie imię na całym świecie.”
foto.: ufc.com

Wczorajsza słodko gorzka porażka Dawida Zawady na UFC w Hamburgu była o tyle inspirująca, że „Sagat” pokazał naprawdę kawał dobrego MMA, popartego sercem i umiejętnościami do walki, nagrodzonego dodatkowymi 50 tysiącami dolarów, które zdobył wspólnie z Dannym Robertsem za Najlepszą Walkę Wieczoru:

Już w KSW walczyłem tak, żeby zdobywać bonusy i robić spektakularne walki. To się zawsze przyda na wypadek przegranej, bo z takimi pieniędzmi można dalej pracować. Na koniec dnia chodzi oczywiście o zwycięstwo przede wszystkim, ale to był dobry start. Wiadomo, że moje ego ucierpiało, ale pojadę na dobry obóz przygotowawczy i poprawię błędy. Jeżeli będą mnie chcieli ponownie, to zawalczę jeszcze w tym roku. W 77 kilogramów jest dużo zawodników i każdy musi zawalczyć.

Spory niesmak polsko niemieckich fanów przy ogłaszaniu niejednogłośnej przegranej, był paliwem dla Dawida, który takimi słowami podsumował pracę sędziów punktowych:

To była bliska walka w której końcówka chyba zadecydowała. Gdy go trafiłem kolanem, niepotrzebnie szedłem po obalenie. Nie rozumiem czy próby poddania dają w końcu punkty czy nie. Ja go miałem w tak dobrze zapiętej dźwigni na łokieć, że jeszcze 10 sekund i bym mu złamał rękę. To była podręcznikowa balacha i nie wiem jak sędziowie punktowi to liczą. Lepiej go trafiałem, on z kolei trafił mnie w stójce tylko raz i może trochę uderzeń w parterze, ale nic groźnego.

Gdybym miał czas na pełny obóz przygotowawczy, albo chociaż 2 lub 3 tygodnie więcej, to bym go skończył przed czasem. W pewnym momencie zabrakło mi tlenu, ale widziałem wszystko co robił. Popełniał dużo błędów, opuszczał ręce po wysokim kopnięciu. Złamałbym go kondycyjnie. Powiedział mi, że biłem go najmocniej ze wszystkich jego rywali. Początek wchodziłem w niego na spokojnie, właśnie ze względu na swoje cardio. Próbowałem go pobić, później nastraszyć, a na koniec poddać. Niepotrzebnie skoczyłem mu do szyi bo to mi odebrało sporo sił. trzeba było po prostu walczyć w stójce.

Danny jest sportowcem, rozmawialiśmy po wszystkim w hotelu i powiedział, że na pewno zrobię w UFC hałas. Każdy powtarza, że to ja wygrałem, ale chciałbym to zobaczyć na spokojnie jeszcze raz. Organizacyjnie, całość stoi na bardzo wysokim poziomie. Podobnie do KSW, ale tu jest więcej osób, światowa klasa i widać, że ludzie cię później szanują. Nawet Bruce Buffer i inni zawodnicy powtarzali mi, że jestem super wojownikiem. Wyrobiłem sobie imię na całym świecie i teraz każdy wie, kim jest Dawid Zawada. Nikt już do mnie nie podejdzie lekceważąco.

Pozostaje wrócić do pełni sił i dalej robić swoje, bo nastroje i zdrowie dopisują:

Trochę boli mnie kolano, po tym jak trafiłem go na szczękę, ale cała reszta OK. On wyglądał po pojedynku gorzej niż ja.

Podziel się ze znajomymi
  • 213
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

2
Dodaj komentarz

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Lamikoboymoon Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lamikoboy
Gość
Lamikoboy
Offline

takie walki cłowiek chce oglądać. Dla takich walk warto płacić za galę.

moon
Gość
moon
Offline

Zawada jest bardzo dobrym zawodnikiem. Jego problem w KSW polegał na tym że nie miał wytatuowanych gałek ocznych czy fiuta na czole i dlatego ciezko bylo mu sie przebic do walki o ten pas czy jak tam sie na to coś mówi. Mam wielką nadzieje ze w UFC pokaze ze zasluguje na to zeby byc na szczycie i dając takie walki jak ta ostatnia przybliża go do tego. W KSW nie potrzeba solidnych zawodników z krwi i kości, tam trzeba klaunów, idiotów, celebrytów, sprzedawczyków, blogerów, pedałów itp bo to sie sprzedaje. Dlatego tam normalnych zawodników jest coraz mniej.