Marcin Tybura po wygranej ze Struve: „Musiałem zwyciężyć nawet kosztem stylu.”

24 Lipiec 2018
2
Marcin Tybura po wygranej ze Struve: „Musiałem zwyciężyć nawet kosztem stylu.”
foto.: ufc.com

Chwilę nam zajęło, aby skontaktować się ze zwycięskim Marcinem Tyburą po gali w Hamburgu, ale ostatecznie upór popłaca, co zresztą udowodnił sam zawodnik w starciu z niebezpiecznym Stefanem Struve. Tego co jednak zastał w oktagonie, nie potrafił oddać wcześniej żaden ze sparringpartnerów:

Niby wiedziałem ile ma wzrostu, ale jak stajesz naprzeciw kogoś takiego, to robi wrażenie. Robiłem tarcze z Rafałem Korczakiem, który dodatkowo stał na podeście, ale to nie oddawało i tak jego zasięgu w realnej walce.

Z przebiegu pojedynku, najtrudniejsza wydawała się druga runda, gdy trafiony kopnięciem frontalnym Tybura na moment był w opałach, co skrzętnie wykorzystał napierający do ataku Holender:

Nie wiedziałem nawet co to było. Dopiero po walce mój narożnik uświadomił mnie, bo myślałem że Struve trafił mnie podbródkowym. To też nie tak, że jakoś mocno mnie podłączył tym kopnięciem, ale na pewno to dezorganizuje skupienie i potrzeba chwili, bo nie wiesz do końca co robisz. On to zauważył, ruszył i musiałem się ratować klinczem.

Poza tym mocno okopywał moje nogi, zwłaszcza lewą, którą mam mocno obitą. Stefan kopał mnie poniżej kolana, więc naprawdę trudno było to blokować. Trafił mnie chyba z pięć razy w to samo miejsce, więc po walce rwała mnie noga. Poza tym podbił mi oko, ale już w klinice MML sprawdzili je i nic nie jest pęknięte. Nie mam też żadnego bólu głowy od ciosów, trochę obtarć i kilka guzów. Z Werdumem przyjąłem więcej i też nic nie czułem.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że jednogłośna wygrana w Hamburgu zdjęła z barków Marcina spore ciśnienie dwóch wcześniejszych porażek:

Było trochę presji po dwóch przegranych i przede wszystkim musiałem to wygrać, nawet kosztem stylu. W związku z tym, że nie wygrałem ze Stefanem w imponującym stylu, raczej nie będę nikogo wyzywał do walki. Teraz i tak muszę przejść zabieg, a w zasadzie operację przegrody nosa, którą przekładałem już kilka razy. Po tym czeka mnie przynajmniej dwa tygodnie przerwy i pomyślimy z teamem co dalej.

Z miłych akcentów gali w Hamburgu, była oczywiście liczna Polonia, która dopingowała naszych do boju:

Było bardzo dużo polskiej publiczności. Głośno krzyczeli, dopingowali i było dla kogo tam walczyć.

Podziel się ze znajomymi
  • 37
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Eksporter Złamoon Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Eksporter Zła
Gość
Eksporter Zła
Offline

nie ma co się przejmować. za kilka miesięcy nikt nie będzie pamiętał stylu walki i zostanie tylko jej wynik na sherdogu…

moon
Gość
moon
Offline

Z wielką chęcią czytam i słucham wywiadów z Panem Tyburą (w przeciwienstwie do pewnej zawodniczki :)). Inteligentny, skromny fajny zawodnik. Czekamy na kolejne zwycięstwa.