Walka z Korean Zombie najlepszą w życiu Yaira Rodrigueza i być może w historii UFC

13 Listopad 2018
0
Walka z Korean Zombie najlepszą w życiu Yaira Rodrigueza i być może w historii UFC
foto.: usa today

Sobotni pojedynek Yaira Rodrigueza z Chan Sung Jungiem, pokazał siłę matchmakingu UFC, które postawiło na wspomnianą dwójkę jako walkę wieczoru gali w Denver, mimo iż mogli oddać ten zaszczyt miejscowemu Donaldowi Cerrone. Spektakularny nokaut obrotowym łokciem w ostatniej sekundzie, nie tylko plasuje uderzenie w kategorii nokautu, ale być może również jako jeden z najlepszych w historii tego sportu:

To była najlepsza walka w moim życiu, z wielu powodów. Jednym z nich było to, że straciłem niedawno dziadka, później instruktora tae kwon do. To było dla nich, dla moich przodków, rodziny i przede wszystkim dla mnie samego.

We wczorajszej rozmowie z ESPN, Yair opowiedział dokładnie jak długą drogę przeszedł od utraty bliskich, przez problemy zdrowotne przed walką, jak i w trakcie starcia z Koreańczykiem:

Nie mam poważnych kontuzji po walce, mam za to złamany nos. Nie chciałem o tym mówić przed, ale coś było nie tak z moim zdrowiem. Byłem odwodniony, miałem wysokie ciśnienie i nie do końca wiedzieli co się dzieje. Co skończyło się dysfunkcją nerek i pobytem w szpitalu. Pomogła mi w końcu odpowiednia dieta, ale ciężko było mi skończyć 1 rundę sparringów. Ostatecznie nic mnie nie powstrzyma, gdy czegoś pragnę. Ja bym się nie wycofał, ale komisja sportowa mogła to zrobić. Walczyłem tym razem przede wszystkim dla siebie, udowadniając że silną psychiką można zdziałać wszystko.

Taki cios nie zdarzyłby się oczywiście bez dobrze dobranej strategii, która okazała się kluczowa:

Analizowałem jego styl, zwłaszcza w starciu z Jose Aldo. Uderza ciężko, ale jednocześnie pozostawia wiele opcji gdy je zadaje. Starałem się zachować zwartą formę, napierać do przodu i po prostu kontynuować ataki. On jednak też dobrze trafiał i złamał mi nos. Zrobił to chyba gdzieś w 3 rundzie. Czułem, że coś nie tak ale spojrzałem żeby zobaczyć czy się skrzywił. Było ok, więc powiedziałem sobie „jedziemy dalej.”

Szczerze, po wszystkim nie czuję tego w ten sposób ale to była bardzo bliska walka. Nie sądzę, żebym przegrywał 4 do 1 w rundach.

Pojedynek obfitował ponadto w całe mnóstwo poza werbalnych emocji, które można było wyczytać ze sposobu jaki obaj zawodnicy kontaktowali się ze sobą gestami, co potwierdził Yair:

Nic do siebie nie powiedzieliśmy, ale dobrze siebie rozumieliśmy bo rozmowa to 90% mowa ciała, a reszta to słowa. Uniosłem ręce w geście: chcesz się przytulić, kontynuować czy przestajemy? On dał mi znać, że robimy to dalej. Zostało 5 sekund i w ostatniej zdobyłem KO. Oczywiście, że trenowałem tę technikę wielokrotnie i gdy przyjrzeć się walce, czekałem cały czas na ten jeden konkretny moment i w tamtej sekundzie w pełni uwierzyłem w siebie i swoje umiejętności, posyłając kończący cios. Wszystko było idealne w tym momencie, gdzie zareagował prawidłowo. Nie mogłem w to uwierzyć, pomyślałem „o cholera!”. Zastanawiałem się cały czas czy rzeczywiście udało mi się trafić w ostatniej sekundzie. Dorwałem go! Widziałem radość mojego teamu i wtedy już wiedziałem.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o