Dana White i Oscar De La Hoya na wojennej ścieżce

14 Grudzień 2018
0

Były bokser Oscar De La Hoya i głównodowodzący UFC Dana White, publicznie okazują sobie wzajemną niechęć. W zasadzie obaj Panowie już od lat dorzucają sobie do pieca przy różnych okazjach, jednak w ostatnim czasie sprawa przybrała nowy obrót.

Wszystko przez to, że De La Hoya wszedł w biznes MMA, a dodatkowo sięgnął po emerytowanego Chucka Liddella, który zresztą poległ w mocnym stylu z rąk Tito Ortiza. Całe przedsięwzięcie zorganizowane rzekomo dla dobra fighterów, jak przez cały czas twierdzi promotor Golden Boy Promotion, bo UFC nigdy nie dbało o nikogo poza sobą. Słysząc kolejne zarzuty pod swoim adresem, Dana nie omieszkał skomentować sprawy i podniósł poprzeczkę:

Po pierwsze, przez ostatnie lata zapłaciłem Liddellowi więcej za to żeby nie walczył, niż Chuck otrzymał za ostatnią walkę. Płaciliśmy mu mniej więcej 400 tysięcy $ rocznie. Chuck jest fighterem i uwielbia walczyć. Jego ostatnia karta to koszt 580 tysięcy dolarów, 450 tysięcy otrzymali Chuck i Liddel. Nie licząc dwóch walk wieczoru, reszta jego karty zarobiła w sumie 95 tysięcy $. Nasi zawodnicy z karty wstępnej gali PPV, dostają 1,2 mln.

(Dana wylicza kolejne przykłady)

Ten idiota przychodzi do telewizji i kłamie. On jest kłamcą i to nie on w ogóle zbudował Golden Boy Promotion. Na konferencji prasowej nie znał nawet nazwisk swoich zawodników. Nie tylko ich nie znał, ale nie znalazł czasu by zapisać ich nazwiska na kawałku papieru, by móc je przeczytać.

W szybkiej odpowiedzi na SiriusXM, De La Hoya rzucił swojemu biznesowemu rywalowi wyzwanie w ringu, biorąc pod uwagę bokserską przeszłość Dany:

Wejdźmy wspólnie do ringu. Czemu nie? Trzy rundy, zróbmy to. Daję ci 5 miesięcy żebyś zszedł „z soczku” i wówczas zrobisz formę i zrobimy razem 3 rundy. Dam ci te jakieś 50 lbs przewagi. Mogę to zrobić tak czy inaczej.

Głównodowodzący UFC już od lat nie miał specjalnie żadnych starć z innymi promotorami, a trzeba przyznać, że wówczas pokazywał swój prawdziwy potencjał. Naturalnie, na rywalizacji zawsze korzystali finalnie konsumenci, a więc fani sportu.

Dobre kilka lat wstecz, gdy jego wzajemna nienawiść z Tito Ortizem było tematem do kolejnych nagłówków, Dana przygotowywał się do pokazowego pojedynku bokserskiego z „Bad Boyem z Huntington.” Z rywalizacji miał się rzekomo wycofać Tito, ale materiały promocyjne z przygotowań zostały do dzisiaj.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o