Jeremy Stephens miał myśli samobójcze po przegranej z Jose Aldo

26 Luty 2019
2
Jeremy Stephens miał myśli samobójcze po przegranej z Jose Aldo
foto.: ufc.com

Jeremy Stephens był niejednokrotnie w bardzo dobrym miejscu kariery i to nie za sprawą wrytego w pamięć fanów „Who Da Fook is that guy?”, lecz choćby dzięki trzem wygranym z rzędu, które pchnęły go w objęcia byłego mistrza Jose Aldo. Sromotna przegrana zesłała go niestety w niełaskę problemów psychicznych, o których otwarcie powiedział we wczorajszym programie na ESPN:

Przeszedłem w życiu wiele i musiałem się o sobie sporo nauczyć. Dlaczego zawsze rozpadam się w przełomowych momentach? Szczerze, najwyraźniej nie wierzyłem w siebie bo dlaczego dzieciak znikąd miałby coś osiągnąć. To nie miało nic wspólnego z Jose. Tak naprawdę nie mierzymy się z oponentami lecz z samym sobą.

Po ostatniej przegranej przystąpiłem do pewnego programu psychologicznego. Od lipcowej walki do końca 2018 byłem w stanie zmienić wszystko. Żonę, dom w którym mieszkam, samochód, miałem myśli samobójcze. Gdy tylko przystąpiłem do tego programu, musiałem zmienić sposób myślenia. Musiałem pokopać nieco głębiej w swoim umyśle, podzielić się tym z innymi. Oni mogli nauczyć się czegoś o mnie, a ja mogłem skorzystać z ich doświadczenia. Teraz idę w walce wieczoru ESPN w dużym stylu.

W sobotę czeka go jednak kolejne, bardzo niebezpieczne wyzwanie w postaci Zabita Magomedsharipova, który przebojem wdarł się do kategorii 135 funtów. „Lil’ Heathen” nie miał jednak problemu podjąć rękawice na sobotnim UFC 235:

Wielu zawodników odrzuciło pojedynek z tym dzieciakiem. Ja jednak czuję, że on jeszcze nie mierzył się z kimś takim jak ja i za kilka dni to udowodnię przed światem. Nie oglądałem jego walk, moi trenerzy to zrobili a ja koncentruję się na tym do czego ja jestem zdolny. Znam go, widzę go, wiem co może zrobić. Czuję, że to prawie mój czas. Powierzyłem zaufanie w trenerach, którym pozwoliłem aby go rozgryźli, podczas gdy ja zrealizuję swój game plan. Szanuję każdego kto wchodzi do oktagonu. Nie wierzę jednak, żeby był w stanie mnie pokonać. Czuję, że się ze sobą zderzymy i wówczas on poczuje stal. Zderzymy się jak dwa pędzące samochody, ale to on jest typem aluminiowego pojazdu. Przejadę po nim i nie mogę się doczekać tego wyzwania, gdy poczuje jak to jest mierzyć się z kimś takim jak ja.

Nie mam problemu mówić o jego słabych stronach. On robi mnóstwo podstawowych rzeczy w boksie, przy wciąganiu rywali w pułapkę. Owszem, robi wiele niestandardowych technik, ale czy jest w stanie robić to przez 15 minut?

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
W.Mrozowskisaku Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
saku
Gość
saku
Offline

Lubie jego walki. Ma dynamit w łapie. Czy wygrywa czy przegrywa, zawsze daje emocjonujące walki bo sam jest jednym wielkim wulkanem emocji. No ale niestety jak u wielu zawodników… psycha siada