Różal o kulisach sportowej emerytury: „Mam dość, zostałem oszukany i wykorzystany.”

01 Marzec 2019
13

Marcin Różalski poszedł o krok dalej w stosunku do wczorajszych, enigmatycznych zapowiedzi końca sportowej kariery. W oficjalnym nagraniu video wyjaśnił rosnącą od dawna frustrację, gdy raz za razem nie spełniano zapowiedzianych mu obietnic. Gdy ostateczny termin 28 lutego nie został zachowany, płocki wojownik nie mógł być gołosłowny i zakończył sportową karierę:

Nie wiem jak zacząć tę historię, bo za dużo faktów chciałbym przekazać i jednocześnie trzymać emocje na wodzy. Zawsze zarzekałem się, że gdy skończę przygodę ze sportami walki, to nie będę nikogo informował, lecz po prostu to zrobię. Ale miejsce do którego doszedłem w sferze prywatnej, w sferze pomagania i naszych akcji charytatywnych sprawiło, że jestem zobowiązany pożegnać się oficjalnie i przekazać informację z głębi serca. Podczas tych wielu lat kariery sportowej, startów amatorskich i zawodowych, K-1, kickboxingu jak i sama końcówka startów spowodowała, że medialnie zostałem sprzedany i wypromowany w pozytywnym sensie. Wraz z moim udziałem w walkach KSW moja prawdziwość została zaakceptowana, choć została też ta banda druga, dla których zawsze wszystko będzie „Be”. Dziękuję tym, którzy przekonali się do nas i do akcji charytatywnych Pomagaj Pomagać. Dzięki Wam widzimy w tym dalszy cel. Dzięki sportowi poznałem wspaniałych ludzi i nawiązały się wspaniałe przyjaźnie. Darzyliście mnie dobrym słowem, podtrzymywaliście mnie na duchu, ale niestety doszedłem do momentu, że dużo argumentów mówi mi, że to jest ten czas. Pomijam stan mojego ciała i ducha, które są tragiczne. W poniedziałek miałem wypadek, gdy podczas zarzutu sztangi strzelił mi bark i ciężar spadł mi na głowę. Przypuszczam, że miałem wstrząs mózgu bo wymiotowałem i 15 minut dochodziłem do siebie.

Po odejściu z KSW nie miałem planów dalszych startów. Nawiązałem kontakt z organizacją DSF i ze Sławomirem Dubą. To co zostało mi zaproponowane to nic się nie spełniło. W tamtym roku stoczyłem jedną walkę. Może nie jest to nic nowego, bo po gali KSW 35 miałem rok przerwy, później Stadion Narodowy i rok przerwy, gdzie stoczyłem pojedynek rewanżowy z Peterem Grahamem na Torwarze. Byłem cały czas w gazie. Przez cały rok trzymałem obroty, bo była oferta walki. Za chwilę zmieniła się w terminie i ponownie. Później odwołano galę i tak było cały rok. Trzymają moje 40-letnie ciało w gazie spowodowałem jego duże wyjałowienie i wyniszczenie, co spowodowało moją totalną niechęć. Na tych całych gimnastykach nie zarobiliśmy z moim managerem niczego. Później podpisaliśmy kontrakt w październiku z Tomaszem Babilońskim. Właściciel był nieco zdziwiony naszymi wymaganiami. Bardziej niż o kwoty, chodziło o kontraktowe zapewnienia. Tak jak zawsze powtarzałem, ja się nie wykłócałem o kwoty, bo to oni przychodzili i proponowali mi pojedynki. Ja je brałem, bo warunki mi pasowały.

Historia z organizacją DSF jest dla mnie historią niemiła. Plus jest taki, że Sławomir Duba zachował się tak jak powinien, bo zwrócił mi za przygotowania. Wspomniany Tomasz Babiloński był trochę zdziwiony, ale zaraz się przekonał dlaczego tak stawialiśmy sprawę. Jedna gala odwołana, druga gala odwołana. Trzecie odwołana, przełożona. Lawirowania z przeciwnikami, jeden, drugi, trzeci czwarty a za chwilę ten poszedł do KSW.

Zeszły rok bardzo posadził mnie na dupę. Do tego powrót do treningów MMA spowodował naderwanie więzadła pobocznego w prawej nodze, naderwanie barku, całkowite rozsypanie się łokcia. Ostrzykiwanie i blokady sprawiły, że mogłem się jakoś ruszać. Dłuższa przerwa pod koniec 2018 spowodowała, że miałem czas na przemyślenia. I tak wspólnie z managerem postanowiliśmy, że nie będziemy patrzyli na horyzont jak nam spierdala statek, ponieważ idąc w walki, odmawialiśmy pewnych przedsięwzięć. Moja charytatywność polega na tym, że jeżeli mam gdzieś pomóc, to ja muszę najpierw te pieniądze zarobić. Miałem oferty występów w fajnych programach przygodowych czy w delegacjach. W tym roku powiedziałem, że już to pierdolę. Dlatego postawiliśmy warunki związane nie z kwotą, tylko z tym jak ja tę wypłatę chcę uzyskać. Półtora miesiąca zaczęliśmy rozmowy i wszystko miało być na mur beton. Tak jak mówiłem wcześniej, czekam do końca lutego. Dzisiaj jest 1 marca i żeby nie być gołosłownym kończę jakąkolwiek współpracę z federacjami sportowymi w Polsce. Nie jestem jakimś talentem i nigdy nim nie byłem. Ja po prostu lubiłem się bić. W jakiś sposób moja kontrowersyjność przysparzała widowiska, nie wiem. Już mnie to nie interesuje i lata mi to koło chuja. Mam nadzieję, że nie będę już przez te organizacje kuszony. Wielu zawodników kończyło kariery, a później wracało. Ja mam już 41 lat i mam nadzieję, że nie będzie mi się już chciało wracać.

Miałem w tamtym roku założenia walk, które mogły być fajnymi pojedynkami. Przykro mi jeżeli zawiodłem zawodników z którymi były planowane te walki oraz moich wiernych kibiców, którzy na nie czekali. Niestety niektóre rzeczy są ode mnie niezależne. Mam wytatuowany ryj, zgadza się ale patrząc w lustro szukałem słowa „Frajer” na czole. Mam już dość słuchania, że jestem twardy, że jestem wojownikiem i jestem nie do złamania. Na mnie to nie działa i mam dość, zostałem w jakiś sposób oszukany i wykorzystany. Nie mam pretensji, bo mam swój rozum, mogłem odmówić. Życzę innym zawodnikom, żeby nie popadli na tak grząski grunt. Na dzisiaj kończę swoje zawodowe starty i mam nadzieję nie otrzymywać propozycji. Chciałbym móc utrzymać do końca to o czym rozmawiamy i nie wchodzić znowu w sport zawodowy. Czy tak będzie? Zobaczymy. Dużo lepsi ode mnie wracali i nie musieli się nikomu tłumaczyć. Mam wszystkiego dość i dziękuję za wspólne lata trenowania, kibicowania. Nie rozstaję się z tymi organizacjami w złości, ale nie są to stosunki na stopie koleżeńskiej, a na stopie znajomości. Mogło być kilka fajnych walk, ale one nie odbyły się. Nie było to z mojej winy, bo wszyscy wiedzą, że ja mogę wyjść do ringu nawet bez nogi i ręki. Najwyżej je sobie dokleję czy przyszyję. Wszyscy ci promotorzy, którzy przekładali mi walki a byli tacy pewni na mur beton, to mogli od razu położyć pieniądze, bo wcześniej czy później i tak by mi je zapłacili. Nie ma o czym mówić. Straciłem zapęd i prąd. Nie przestaję trenować, żebyście wiedzieli że jestem w formie i żyję. Będę dalej Różalem, z tym że bez współpracy z nieodpowiedzialnymi ludźmi.

Pozostaje życzyć powodzenia za wspólne emocje i masę wspólnych uśmiechów.

Podziel się ze znajomymi
  • 161
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
3 Comment threads
10 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
eMWuW.MrozowskiLamikoboy@gmail.comPrimomoon Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
eMWu
Gość
eMWu
Offline

Jak to dobrze jak ktoś czasem powie jak jest bez owijania w bawełnę. Rozal barwna postać i w sumie trudno go nie lubić. Facet pod maską z tatuaży chowa wrażliwą osobowość i wydaje mi się że jest człowiekiem lepszym niż jemu samemu się wydaje, tylko że boi się do tego przyznać przed sobą:) bo by to do tatuaży nie pasowało:) No nic, oby mu się jeszcze może jakieś mile zakończenie kariery trafiło! (o ile zdrowie pozwoli)

Saku
Gość
Saku
Offline

Szkoda Różala. A patrząc tak czysto pragmatycznie to może uda mu sie powalczyć w jakiejś liczącej się organizacji zagranicznej. Chyba nie wróci do KSW bo pamietam że jakiś bad blood był i mógł sobie popalić mosty. I szkoda że miał oferty z telewizji typu agent czy tam inne reality show ale blokowało go to że miał mieć walke ale finalnie nie miał. Jak to czytasz Marcin to masz pozdrowienia od swojego imiennika 🙂

Lamikoboy@gmail.com
Gość
Lamikoboy@gmail.com
Offline

jak jeste odpowiednia kasa to szybko się zapomina o tzw. „bad blood”, Mamed zawiesił karierę, KSW na ten moment ma praktycznie tylko Pudziana, KSW potrzebuje Różala, bo marketingowo to chyba tylko Pudzian i Mamed wyżej. Ewentualnie przewiduję pana prezesa Jóźwiaka, któy musi jakąś zemstę za Parke zrobic hehe

moon
Gość
moon
Offline

Rozal na własnej skórze przekonał sie jaka padaka jest w tych wszystkich organizacjach. Wszystko na hura, Koko dzambo jakoś bedzie i dopóki będą jakieś faflusie pracowac w tym sporcie dopóty bedzie chujnia. Trzeba w każdej organizacji mieć odpowiedzialny zespół gdzie każdy ma swoje zadania a nie każdy liże jaja właścicielowi żeby sie przypodobać.

moon
Gość
moon
Offline

Problem polega na tym ze promotor nikomu łaski nie robi jeden czy drugi. Jak sie bawi i zarabia w mma czy boksie to niech przynajmniej płaci „czarnuchom” z ringu, klatki i wszystkim pracującym na ich biznes a tu widzę sie utarło walcz bo sie „wypromujesz” a kasa jak bedzie to ci przeleje. No kurwa nie. Żeby wyjąc trzeba najpierw włożyć i od tego jest nie ten z dołu co pożycza na odżywki tylko promotor. Ten z dołu to moze w ruchaniu zaplanować „żeby wyjąc trzeba najpierw włożyć”ale potem trzeba ostro zapierdalac żeby to co sie „wyjmie po włożeniu” wykształcić i… Czytaj więcej »

moon
Gość
moon
Offline

Nie trzeba być „tuzem intelektu” żeby zgadnąć ze zero 😎

Primo
Gość
Primo
Offline

I jeszcze , ze ktos ma w ogole CZELNOSC zagladac Ci do kieszeni i wytykac , ze za darmo nie pracujesz , tylko masz wymagania (ostatnio taki zarzut gdzies tutaj padl) ,to smiech na sali. Widocznie kolesz kogos w oczy , skoro w swoich materialach musza dogryzac 🙂 To nie jest cukier , tylko sam nie lubie , jak mi ktos zaglada w kieszen i uwazam , ze takie zachowania trzeba pietnowac i eliminowac. Jeszcze zeby Ci ludzie mieli dobre intencje , robili to bezinteresownie jak Rozal , a nie nabijali przy tym swoj wlasny pijar to bym nawet o… Czytaj więcej »

moon
Gość
moon
Offline

Pewnie 99% 😎

Primo
Gość
Primo
Offline

Bo tam nie chodzi o budowanie sportu , tylko napychanie kieszeni i to bylo miedzyinnymi glowna przyczyna upadku boksu w Polsce chociazby , gdzie nie dbano o narybek i nie zapewniano im godnych warunkow do budowania sie przed 18 rokiem zycia i zaraz po , a w zamian za to eskploatowanie pseudo gwiazdorow pokroju szpilki i liczono na to , ze , a noz moze zjawi sie kolejny mistrz z przypadku. Tam gdzie interesy biora gore ,tam upada cala idea sportu , niestety. Rozala po prostu wykorzystali wizerunkowo na wlasne potrzeby i chociaz tyle w tym dobrego , ze Duba… Czytaj więcej »