Ocean dzikich zwierząt, czyli MMA naszych czasów z perspektywy Marcina Łazarza

05 Czerwiec 2019
13
Ocean dzikich zwierząt, czyli MMA naszych czasów z perspektywy Marcina Łazarza

Już dobre kilka tygodni temu Marcin Łazarz (11-7) podesłał nam swoje przemyślenia odnośnie polskiej i światowej sceny MMA, ale w natłoku obowiązków nie było okazji, aby przyjrzeć się bliżej porcji cennych wiadomości, jakie przekazał nam zawodnik na podstawie swojego doświadczenia. A to był błąd, który naprawiamy poniżej. Zobaczcie kulisy sportu mieszanych sztuk walki z perspektywy osoby, która od lat zajmuje się nim zawodowo i spróbujcie skonfrontować go ze swoim własnym, który znacie z TV lub amatorskiej przygody na macie.

POLITYKA I ZAWODNICY
Oczywiście polityka jest nieodłącznym elementem w MMA. Każda jedna federacja chce zarobić gruby hajs na tym przedsięwzięciu, przynajmniej takie jest najczęściej podejście do tego na samym początku. Biznes, a dopiero później Sport. Choć zdarza się, że są gale czysto sportowe, gdzie liczy się najpierw sport i totalna ekscytacja tym co w nim najlepsze. Konfrontacja możliwości i umiejętności, determinacji i fizyczności , techniki i taktyki , sztuki walki i przetrwani, oraz wielu innych wspaniałych zjawisk w klatce, ringu czy na macie. O tyle o ile każda federacja oczywiście zastrzega sobie własne zasady i rządzi się własnymi wewnętrznymi prawami, to sam profesjonalny sport został już dawno określony i unormowany. Gdzie możemy zauważyć bardzo specyficzną tendencję do promowania swoich lokalnych zawodników, czyli pochodzących z kraju w którym federacja funkcjonuje. Zawodników federacji – czyli tak zwanych pupilów, medialnie opłacalnych i opłacanych oraz tych innych, znanych z wszystkiego innego tylko nie z MMA, czyli tak zwanych Freaków. Na szczęście dla sportu zdarza się, że dostajemy również czysty sport w najlepszej odsłonie i to jest to, co o ludzie tacy jak ja cenią sobie najbardziej. Wkrótce o każdym przypadku:
Lokalni herosi – czyli to co z punktu biznesu ma największy sens, na każdym poziomie od małych lokalnych gal do UFC. Od sprzedaży biletów z bramki, przez sponsorów, do dochodów z PPV i innych przychodów z transmisji w TV i reklam z tym związanych. Dlatego bardzo ważne dla sportu i każdego zawodnika jest właśnie lokalne wsparcie, czyli kibice, sponsorzy i cała promocja z tym związana. To pozwala lokalnym zawodnikom wejść na kolejne poziomy tego sportu. O ile jest to robione dla was kibiców, dla lokalnego show, rozrywki to zawsze najważniejszym ogniwem tego przedsięwzięcia jest i powinien być lokalny zawodnik oraz jego rozwój.

Pupilkowie – no właśnie często widać gdy ulubieńcy promotorów są promowani pod tak zwanym „parasolem ochronnym”. Zawodnicy ściągani dla nich nie do końca są na ich poziomie sportowym, lub też poziomie przygotowania startowego i teraz bardzo ważne. W MMA są rożne stadia przygotowania startowego, a  zwykły „Janusz” nigdy tego nie zrozumie. Zawodnik który bierze walkę na ostatnią chwilę nigdy nie będzie tak „fight fit” jak zawodnik, który przeszedł przez wszystkie etapy przygotowania do walki. Jest to manipulacja, zabieg bardzo często stosowany w KSW i nie tylko tam. Oczywiście zawodnik zgadza się na gażę i tak dalej, choć to nigdy nie jest to fair play z punktu rywalizacji czysto sportowej. Często też tak zwani Pupile dostają średniego lub też słabego zawodnika, a za sprawą mediów jest zrobiony z niego wielki wojownik z za granicy. Często też ulubieńcy organizacji dostają pieniądze o wiele większe niż zawodnicy znacznie od nich lepsi, są niżej na karcie walk i to dlatego dlatego do Ciebie jako fana należy ocena poziomu sportowego oraz dokonań zawodnika. A pieniążki to już wiadomo, temat za zamkniętymi drzwiami, albo i nie, bo jak wiemy UFC (Komisje) udzielają takich informacji nawet jw kwestii bonusów czy gaż sponsorskich. Dlatego ” keep your eyes open”.Freaks – czy tak zwany syf tego sportu to co ściąga masy widzów przed TV i zaburza równowagę w sporcie. Dla mnie osobiście jest to brud, który wyeliminowałbym ze sportu, bo dobry sport obroni się sam tak jak robi to UFC . Jednak pazerność ludzi spoza sportu, którzy przeniknęli do obszarów odpowiedzialnych za promocję, nie zna granic. Dlatego powinniśmy umieć oddzielić syf od sportu.

Na koniec zostawiłem prawdziwych zawodników wszechstylowej walki wręcz, pasjonatów sztuki walczenia we wszystkich jego obszarach lub tez z akcentem na ulubiony styl. Maniaków i świrów przygotowania atletycznego i mentalnego. Ludzi, którzy często mają tylko to, bo wszystko inne albo zostało zabrane, albo nie mają wyboru. Ludzi, którzy poświecili absolutnie wszystko i niejednokrotnie stawiają na jedną kartę , żeby właśnie móc się przebić przez ten cały ocean dzikich zwierząt w MMA – sport, który rozrasta się najszybciej na świecie.
To dla nich oglądam ten sport, to dla nich go promuję, dla nich mam zawsze szczery komentarz i tylko ich chcę oglądać.

MIĘDZYNARODOWA OCENA MMA.
Na przestrzeni lat miałem możliwość brania udziału w największych galach MMA w Europie czy na świecie i cenię sobie to doświadczenie bardzo. Jak wspomniałem wyżej, MMA jest najszybciej rozwijającym się sportem obecnie i daje szereg przeróżnych możliwości. Kiedy zaczynałem jakieś 16, 17 lat temu, było zupełnie inaczej. Był Pride, UFC i Cage Rage a przynajmniej te gale w tamtym okresie najbardziej utkwiły mi w pamięci. W późniejszym czasie wykupione i zamknięte przez giganta jakim zawsze było UFC. Dla mnie jednak angielski rynek był najistotniejszy, gdyż tam się przeprowadziłem. Pokrótce mówiąc – Dave O’Donell, właściciel Cage Rage nie był zainteresowany moją postacią młodego perspektywicznego zawodnika z Polski, bez nazwiska, wtedy jeszcze bez języka, z głodem i parciem na karierę sportową. Ta sytuacja zmieniła się w czasach UCMMA, kiedy niejednokrotnie proponowano mi tam walkę, ale wtedy to ja już nie byłem zainteresowany tym „Gangsta show”, bo byłem wówczas zawodnikiem BAMMA. Ale wcześniej wspomniane Cage Rage to było coś. Wielkie nazwiska, gwiazdy dzisiejszego świata sportów walki: Andeson Silva, Melvin Manhoef, Vitor Belfort, Evangelista Cyborg, Paul Daley i wielu innych. Mi jednak nie było to dane. Byłem za młody na początku swojej przygody ze sportami walki.

W krótkiej ocenie federacja BAMMA (w której byłem jako jedyny do tej pory polski mistrz w kategorii 93 kg), jest bardzo dobrą federacją dla młodego zawodnika, z możliwościami współpracy z Bellatorem i wypłynięcia na szersze wody. Czy jest dobrą federacja zarobkową, to  akurat nie sądzę. Niedawno miałem możliwość bycia w narożniku Modestasa Bukauskasa podczas gali Cage Warriors, mojego sparing partnera i przyjaciela jeszcze z czasów Roger Gracie Academy. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem od strony kulisów oraz profesjonalizmu w kwestii opieki lekarskiej, cutmanów , szatni i ogólnie organizacji czy samej promocji. Podobnie zresztą jak było to za czasów BAMMA. Dodatkowy fakt, że BAMMA współpracuje z Bellatorem, a Cage Warriors bardziej z UFC a ich walki są na Fight Pass, oraz w polskiej TV na Eleven sports 3, co nadaje tu nowego, lepszego smaku za co wystawiam tu naprawdę wysoką ocenę.

Rynek rosyjski z mojej perspektywy, to najlepiej płatny rynek w Europie. Pojedynki tam są jednak zawsze ciężkie, zawsze jesteś w nich underdogiem, inaczej nie dostaniesz walki. Często są na ostatnią chwilę, sędziowanie też pozostawia wiele do życzenia, ale godząc się na walkę masz za to godnie zapłacone godnie. Moja opinia z Perspektywy: WFCA, M-1, RCC – wystawiam bardzo wysoką ocenę ze względu na warunki finansowe.

POLSKI RYNEK.
I tu też miałem okazję bić się na Babilon MMA, KSW. Brałem udział w FEN jako narożnik. Jeżeli chodzi o backstage, to KSW wychodzi najlepiej. Wypłatę najlepszą dostałem w Babilonie, jednak z premedytacją zostałem oszukany przez sędziów punktowych. Wszystkie te federacje są godne uwagi młodego sportowca. Musi jednak bardzo uważać na swoje ruchy, bo grunt jest grząski. Jeżeli chodzi o pieniądze na pewno KSW ma największe możliwości finansowe, jeżeli tylko umiesz tańczyć i śpiewać, zbierasz dużo like’ów w mediach społecznościowych i jesteś popularny. Jeżeli chodzi o FEN i Babilon, to również są to świetne organizacje z transmisją live w Polsacie, wiec „go for it”. Wszyscy zawodnicy marzą jednak o karierze za oceanem, czyli w UFC lub Bellatorze, co udało się to choćby Joannie Jędrzejczyk. Nie jest to jednak łatwe zadanie i chyba niemożliwe bez poprzedzonego sukcesu w wyżej wymienionych organizacjach. Oczywiście są też inne godne i świetnie płacące federacje jak ONE FC w Azji lub Fight Nights i ACA (znowu Rosja).

SĘDZIOWANIE I OPIEKA MEDYCZNA.
Jeżeli chodzi o te dwa aspekty jakże istotne dla zawodnika, to sędziowanie w Polsce to wszystko jest według mnie z „handicapem”. Wspomniane KSW, Babilon to już mówiłem, że dramat w moim przypadku, ale może ktoś inny maczał tam palce.

FEN przyzwoicie, nie widziałem chyba jakiejś skandalicznej decyzji sędziowskiej, a przynajmniej nie przypominam sobie.

Jeżeli chodzi o rynek rosyjski to tu zawsze jest ze wskazaniem na swojego – zawsze!

Najbardziej fair play z mojego punktu widzenia sędziują angielskie i amerykańskie federacje, nic wiec dziwnego, że stamtąd właśnie wywodzi się nasz sport Mixed Martial Arts, w sensie już prawnie zalegalizowanym po tym jak zrobił to Dana White i bracia Fertitta w USA.

Kwestia opieki medycznej z mojej perspektywy:
Jeżeli chodzi o polski rynek MMA to te 3 największe powinny być OK, choć na Babilonie tylko postawiłem parafkę. W KSW widziałem tam medyków, ale też nie trzeba było korzystać z ich pomocy.

Jeżeli chodzi o rynek brytyjski to Anglicy robią to najlepiej, brawo! Opieka na najwyższym poziomie, nie dostaniesz wypłaty bez konsultacji lekarskiej. Wcześniej jednak musisz przejść rożnego rodzaju badania głowy MRI, badania krwi, serca i ogólnego stanu zdrowia na najwyższym poziomie, lecz niestety to zawodnik pokrywa te koszta. A w Anglii kosztuje to bardzo dużo, często nawet połowę wypłaty.

Jeżeli chodzi o rynek rosyjski, to módl się do Boga żeby nic ci się nie stało. Dramat, po prostu radź sobie sam! Nikt nawet się nie zapyta czy wszystko ok!

PRZYSZŁOŚĆ POLSKIEGO MMA.
Jeżeli chodzi o przyszłość to ja jestem spokojny. Nasze amatorskie MMA jest na bardzo wysokim poziomie , a wiem bo jeżdżę po całej Polsce ze swoimi zawodnikami (MLA). Praktycznie co weekend są jakieś zawody, gdzie młode pokolenie może zbierać doświadczenie i tu wielki szacun dla ALMMA oraz pana Sławka Cypla. Są nagrody i walki w klatce. Często też płatne już na galach nawet amatorskich, często zwrot kosztów, hotel itd. Polskie dzieciaki mają w sobie polski ogień i dostaną nasze doświadczenie, dlatego myślę, że duże federacje też zaczną wprowadzać ich do siebie coraz częściej. Oczywiście nie liczę na KSW, bo oni „robią gale raz na rok”, ale jest jeszcze kilka innych federacji, więc na pewno młode pokolenie pójdzie krok dalej i z pewnością wypłynie dużo nowych nazwisk w niedalekiej przyszłości z których będziemy dumni. Jeżeli chodzi o mnie, to proponuję zwrócić uwagę na wschodzących zawodników z mojego miasta: Grzegorz Stabach, Kacper Ciemny, Piotr Sędzicki, Dominik Spychalski, Damian Piwowarczyk i Krzysztof Sowa. Pozdrawiam wszystkich fanów prawdziwego sportu MMA i do zobaczenia na galach lub zawodach

#Oossss Marcin Łazarz

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Konrad
Konrad
1 rok temu

Mma i ksw to zwykłe chamstwo! Kto normalny nazwie sportem – obijanie po gębie leżącego?! Choćby np w boksie uderza się przeciwnika pięściami po twarzy ale tylko jak stoi! Choć to też niezbyt mądry sport; ale zawsze z jakimiś zasadami, a nie brutalna bijatyka prawie jak z czasów gladiatorów! Mma i ksw to wg mnie nie sport tylko chamstwo..

moon
moon
Reply to  Konrad
1 rok temu

Musisz zaczac kibicować w szachach.

Kalbar
Kalbar
1 rok temu

W pełni się zgadza. Mam jedynie problem do frikow. Rozumiem Pudzian dzięki któremu MMA się rozwinęło w Polsce. Była to nowość każdy to znal bo oglądał Strong Manow. Wielki umięśniony chłop ale sportowiec. A teraz jakieś padaki co całe życie na wf na L4 biją się w klatkach i ludzie to do tego stopnia polubili, że Polsat wypuszcza oficjalne gowno. Czyli większość narodu nie kibicuję prawdziwemu spotrowi tylko utożsamia się z tymi padakami bo woli to???

muniek
muniek
Reply to  Kalbar
1 rok temu

To nie Polsat wypuszcza te gowno. Za tym wszystkim stoi KSW. Odpwiedzialni za to sa Kawulski z Lewandowskim. Teraz tylko umywają ręce.
comment image

moon
moon
Reply to  muniek
1 rok temu

Dziwi mnie ze taka stacja jak polsat wypuszcza takie gówno na antene a ze ksw organizuje to sie juz od dawna nie dziwie.

Kalbar
Kalbar
Reply to  moon
1 rok temu

Niech sobie latają po youtubach itp. A od telewizji wara. Mogli jeszcze tego z Weekendu zakontraktowac z Niecikiem. Jeden na którymś portalu się chwalił że ćwiczy kickboxing w garażu A Niecik w agencie chyba gadał coś o boksie. Glik chyba się też chciał spróbować…

moon
moon
Reply to  W.Mrozowski
1 rok temu

Jeśli w regulaminie jak byk jest napisane kto jest organizatorem oraz wiemy w której tv bedzie szło to szambo to nie ma tu co wyjaśniać.

muniek
muniek
Reply to  W.Mrozowski
1 rok temu

Tym cwaniakom z KSW najłatwiej było wymyślić, że to Polsat ich o to poprosił, a prawda jest taka, ze za wszystko odpowiedają Kawulski z Lewandowskim. Teraz tego nie przyznają, bo by musieli ze wstydu zapaść się pod ziemie.

Primo
Primo
Reply to  W.Mrozowski
1 rok temu

Wstydza , bo nagle wyjdzie na to , ze tu nie o sport chodzi , co wmawiali ludziom przez lata 😉

moon
moon
Reply to  W.Mrozowski
1 rok temu

O której ten wywiad na stronie?…. 😉

moon
moon
1 rok temu

W kazdym normalnym biznesie biznesmen robi jakiś „projekt” z myślą o zarobku. Tylko idiota funkcjonuje w takim biznesie ktory z gory nie przynosi mu zysku. Sukces jest w tym jak to zrobic zeby dany event byl dochodowy od razu lub w niedalekiej przyszlosci. Zawodnik musi również zrozumieć że jest jednym z klocków do ułożenia tego całego biznesu, nie on wykłada kase nie on organizuje hale, kontrakty, pieniadze na spiecie budzetu tylko jest jednym z około 20 aktorów tego widowiska majacych otwarte dzioby jak małe jaskółki w gnieździe do żarcia. Oczywiscie kazdy chcialby zarabiac jak najwiecej ale nie zawsze organizacja jest w stanie ogarnac wszystko tak zeby wszyscy byli zadowoleni. Poza tym zawodnicy sie zgadzaja na zarobki kilkadziesiat razy mniejsze od jakichs pajaców typu popek czy inni i pretensje mozna miec tylko do siebie. Lokalne gale sa swietne, promuja „lokalsów” kibice tłumnie stawiaja sie na imprezach, sponsorzy cos tam dorzuca z poczucia lokalnego patriotyzmu i wedlug mnie to sa najfajniejsze gale. Nie ma kurwa jadu, skurwysyństwa, zazdrości, oszukiwania ludzi tylko od organizatora po zawodnika jest super skolektywowana maszyna do zrobienia dobrego eventu.
Na polskim rynku jest naprawde duzo mozliwosci pokazania swojego talentu. Kiedys kazdy myslal ze jak pojdzie do KSW to juz kurwa pana Boga za nogi złapie. Szybko zawodnicy zweryfikowali te marzenia widząc co sie dzieje i na co sie tam stawia. Walki raz na sto lat, za jakies chujowe pieniadze bo przeciez w KSW sie nie walczy dla pieniedzy tylko dla „prestiżu” (to samo w mojej robocie pierdolą 😉 ). FEN, PLMMA, TFL czy Babilon to tez niezłe organizacje i naprawde UFC obserwuje zawodników tam walczących i tylko od zawodnika zalezy czy bedzie sie bil tak dobrze ze UFC sie po niego zgłosi. Mamy bardzo dobry narybek ktory obija sie na amatorskich galach, teraz rola gosci z organizacji zawodowych na wyławianie takich zeby szli wyzej.

13
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x