Luke Rockhold: „Błachowicz jest sztywny, wolny i nie ma techniki.”

04 lipiec 2019
2

Gdy Twój rywal jest raczej małomówny i koncentruje się głównie na walce pomijając aspekt show biznesu, ciężko jest stworzyć interesującą otoczkę. Pewnie dlatego Luke Rockhold nie był nawet zainteresowany, aby przybyć na ubiegłotygodniowe medialne tourne promujące galę, zostawiając Jana Błachowicza na scenie samego. W rozmowie z ESPN na kilka dni przed UFC 239 powiedział być może najwięcej z dotychczasowych wywiadów, gdzie wspominał o polskim zawodniku i zdecydowanie nie było to nic dobrego. Najpierw jednak zaczął od powodów, które popchnęły go kategorię wagową wyżej:

To było nieuniknione. Ostatnio moje ciało mnie zawiodło, a zbijanie wagi to było dla mnie za dużo. Mój organizm się starzeje, więc jest mi coraz ciężej. Nie mogłem się zregenerować i nie miałem siły, by utrzymać swoich rywali. Muszę więc zaadoptować się, by móc dalej robić to w starym stylu i być zagrożeniem dla swoich rywali, móc cały czas napierać do przodu.

Gdy trafiałem do parteru to nie było człowieka, który byłby w stanie sobie ze mną poradzić. Gdy moi przeciwnicy mają to cały czas na uwadze podczas walki, otwiera to pole dla moich uderzeń i zapasów. Muszą wiedzieć, że po nich idę a rozmiar oraz siła w wadze półciężkiej dają mi to zapewnienie. Mam moc, aby dociskać ludzi i miażdżyć ich gdy tylko tego chcę.

Aspekt zbijania wagi był na pewno jednym z czynników, który przełożył się na jego ostatnie wyniki i sposób w jaki padał po ciosach. Tam gdzie wielu kwestionuje jego szczękę, Luke nie widzi powodów do zmartwienia:

Nigdy nie zostałem znockdownowanym na treningu. Zdarzyło się to wyłącznie podczas walki z ciężko uderzającym Yoelem Romero. Spróbował z całych sił, przyjąłem to, zdarza się. Bisping miał farta, poradziłem sobie również Branchem. Wiem, że potrafię przyjąć cios a dodatkowe kilogramy zagrają na moją korzyść. Teraz mam jakieś 220 funtów. Czuję się silniejszy i szybszy by rywalizować z każdym. Oni (rywale) nie mają tych umiejętności, techniki.

Na koniec pozostawił sobie wspomnianego Janka, który i tak jest dla niego wyłącznie etapem przejściowym prowadzącym na szczyt:

Jan to wszystko co zdołaliśmy zdobyć na ten moment, a szukaliśmy każdej możliwości. To jest przerażająca dywizja pełna talentów. Błachowicz to twardy gość. Jest cichy, nie mówi zbyt wiele, nie ma w sobie zbyt wiele charyzmy. Nie da się o nim powiedzieć za wiele. Jest po prostu twardy. Jest sztywny, jest wolny i nie ma techniki. To jest maksimum co mogłem dostać, a teraz muszę wypracować sobie drogę na szczyt. Dokonałem w tej grze wielu rzeczy. Jestem mistrzem Strikeforce i UFC. Nie przyszedłem tu tańczyć, lecz rywalizować z czołówką.

Myślę przede wszystkim o Janku, o tym co jest tuż przede mną. O Jonie Jonesie pomyślę później. On jest gdzieś tam, jest udawanym typem. On gra. Jest twardy, techniczny. Co on może mi takiego zrobić? On uważnie wybiera swoje ciosy, a ja przyniosę ze sobą moc. Zaufajcie mi, w półciężkiej jestem zupełnie innym gościem. Na ziemi poradzę sobie tak czy inaczej. On nie da rady mnie tam posłać.

Podziel się ze znajomymi

Waszym zdaniem

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
bolo78
bolo78
2 lat temu

Mam nadzieje, ze ta pewnosc siebie go zgubi!
Jan ma realna szanse odeslac zadufanego dupka na emerytyure.

Kalbar
Kalbar
Reply to  bolo78
2 lat temu

Też na to liczę

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x