Jędrzejczyk jednak nie złamała stopy. Starcie z Weili Zhang dopięte wg byłej mistrzyni

15 Październik 2019
5
Jędrzejczyk jednak nie złamała stopy. Starcie z Weili Zhang dopięte wg byłej mistrzyni
foto.: mma junkie

Wczorajsze Joanna Jędrzejczyk Show w rozmowie z ESPN po raz kolejny było warte oglądania, bowiem Polka przekazała sporo cennych informacji w związku z kondycją zdrowotną po sobotniej wygranej z Michelle Waterson. Tam gdzie wydawało się, że poważnie ucierpiała jej stopa, okazało się iż skończy się jedynie na bólu i odpowiedniej rekonwalescencji:

W zasadzie stopa ma się bardzo dobrze, jest lekko opuchnięta, ale ma się coraz lepiej z każdym dniem. Nie złamałem jej, zrobiłam badania i okazało się, że jest OK. Była po prostu bardzo spuchnięta i obolała do tego stopnia, że myślałem iż jest złamana. Wszyscy lekarze mówili mi zanim zrobiliśmy prześwietlenie, że jest złamana. Stopa wciąż ma purpurowy kolor i jest duża… jest jak balon (red. w odniesieniu do cytatu McGregora). W 3 rundzie odczuwałam to najmocniej, ale powiedziałem sobie „Pierdolę to! Jestem wojowniczką”. Co mogło się wówczas stać gorszego? Że byłaby połamana w 3 lub 4 miejscach? Miałem to gdzieś. Jeżeli była złamana, to była złamana i już. To było bardzo bolesne podczas walki i cieszę się, że jest jedynie opuchnięta.

Spore zamieszania jakie towarzyszyło Joannie przed walką w związku z wagą, odwołaniem pojedynku, teraz już nie ma żadnego znaczenia. Choć jak sama twierdzi, presja to jej drugie imię:

Ani przez chwilę nie martwiłam się o limit wagowy. Nawet gdybym była 10 funtów cięższa na ważeniu, to i tak dostałabym walkę o pas po wygranej z Michelle. UFC zna moją wartość i wiedzą kim jestem, a to wydarzenie w Tempie pokazało, że ludzie mnie kochają.

Z pasem czy nie wciąż czuję się mistrzynią, bez względu na to co mówią ludzie. Nie czuję presji, gdyż dałam nie lada wystąpienie. Jestem szczęśliwa, że dałam radę po długiej przerwie, podczas której zresetowałam w tym czasie umysł i ciało. Ogólnie to nie byłam oszołomiona tym co pokazała Michelle w sobotę. To był dla mnie po prostu biznes, a ja zawsze doprowadzam swoje sprawy do końca. Włożyłam ciężką pracę przez te ostatnie 13 tygodni przygotowań. Miałam mocny obóz treningowy pełny łez, krwi i zmęczenia. Jestem jednak tego typu fighterką, która musi czuć iż wkłada pracę w to co robi. Ilość i jakość przez cały czas, codziennie.

Odcinam się, odcinam się, odcinam się od hejtu. Chcę jedynie rozsyłać miłość. Ludzie nie wiedzą tego o mnie, ale jestem bardzo emocjonalna, pełna miłości, a oni widzą mnie tylko wtedy gdy jestem w oktagonie, przepełniona agresją. Krytykę przyjmuję, ale hejt nie, nie od takich ludzi. Gdy mówią o tobie to dobrze, bo są zazdrośni, gdyż nie posiadają własnego życia, a jedynie chcą być jak ktoś inny.

Nikt nie radzi sobie z trudnymi sytuacjami tak jak ja sobie radzę. Kocham wszystkich swoich hejterów, szanuję ich, ale nie dbam o to co mówią. Nie skupiam się na tym i odcinam się od tego. To nie od nich będę miała pieniądze na życie, oni gówno mi dają, więc nie koncentruję się na nich. Nie czytam artykułów od osób, które wezmą kawałek tego co właśnie powiedziałam, dają to przeczytać innym i tak tworzą kolejne plotki. Nie dbam o to. Wiem kim jestem. Jeżeli jesteście zainteresowani kim jestem, to wpadnijcie na moje media społecznościowe i zadajcie mi pytanie.

Tym samym kolejny etap za nią i jak twierdzi, czeka na nią już tylko zadanie ostateczne, czyli starcie z obecną mistrzynią Weili Zhang, co wg Polki zostało jej potwierdzone przez włodarzy UFC:

Moje ciało mnie zaskakuje. Mam 32 lata a czuję się jak nastolatka. Jestem niebezpieczna i ludzie nie wiedzą czego się po mnie spodziewać. Jestem coraz silniejsza i bardziej pewna siebie.

Moim życiowym celem jest teraz zostać mistrzynią. Przed walką z Michelle tym celem było zostać pretendentką, ale teraz chcę być mistrzynią raz jeszcze. Gdybym nie miała walczyć teraz o pas, to nie podpisałabym umowy na walkę z Waterson. To już załatwione, oni bardzo mnie potrzebują. Oczywiście, że jestem twarzą tej dywizji. Ludzie mogą we mnie wątpić, ale to tylko czyni mnie silniejszą.

Weili Zhang jest bardzo szybka i niebezpieczna. Udowodniła to w pojedynku z Jessicą Andrade, jednak jestem na nią gotowa. Nie mogę się doczekać walki o pas. Teraz jadę na wakacje, ale mogę wrócić do ATT bardzo szybko, by rozpocząć przygotowania. Nie wiedzą czego się spodziewać, mistrzyni powinna się martwić, gdyż wysłałam mocną wiadomość do całej kategorii. Nie wiem jeszcze kiedy nasze starcie miałoby się odbyć.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
moonZawodnik32W.Mrozowskiptys Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
moon
Gość
moon
Offline

Nie odcina się od hejtu tylko od tego co ludzie mówią a prawda w oczy kole i najlepiej powiedzieć hejt i wszystko załatwione. Nie można w tych czasach nic powiedzieć złego o zawodniku bo zaraz jesteś pierdolonym hejterem który jest życiowym nieudacznikiem i nic w życiu nie osiągnął 😁 Kobiety w mma maja to do siebie że jest ich mało i każda może wygrać z każdą a to co Jędrzejczyk pokazała w klatce moze wystarczyć walkę o pas i duże szanse na wygraną. Pożyjemy zobaczymy jednak moim zdaniem mimo dobrej walki Joanna powinna jeszcze stoczyć walkę dwie przed pasem bo… Czytaj więcej »

Zawodnik32
Gość
Zawodnik32
Online

Nie czytałem co ona tam babla, bo za dużo tego, ale pewnie to co zwykle, że jest najlepsza a reszta do miecza. Pomijając wszytko, z Zhang bym zobaczył waleczkę, byłoby interesująco.

ptys
Gość
ptys
Offline

czyli jak zwykle to samo. a kazda uwaga krytyczna to „hejt”. ok. Nie i tak bedzie.

ptys
Gość
ptys
Offline

czyli tradycyjne mantry. a kazda krytyka to „hejt”. ok. niech i tak bedzie.