Mariusz Wach i Norbert Dąbrowski zawalczyli na sali gimnastycznej…

07 Październik 2019
5
Mariusz Wach i Norbert Dąbrowski zawalczyli na sali gimnastycznej…
foto.: facebook.com

Nie od dzisiaj wiadomo, że rekord w boksie zawodowym jest bardzo ważny i pięściarze dbają aby cyfry w rekordzie prezentowały się imponująco. Zawodnicy po porażkach czy w chwilach kiedy nie ma godziwych propozycji godzą się na słabsze walki często z mało znanymi rywalami dla podtrzymania formy czy podniesienia swojej pozycji na przyszłe, poważniejsze negocjacje.

W takiej sytuacji znaleźli się Mariusz Wach (35-5, 19 KO) i Norbert Dąbrowski (23-8-2, 10 KO). Pięściarze zawalczyli dla podtrzymania aktywności na „gali” zorganizowanej w Sali Gimnastycznej Zespołu Szkół przy Adama Mickiewicza 1 w Pieszycach. Wydarzenie było współorganizowana przez Wach Boxing Team o czym poinformował Mariusz Wach na swoim oficjalnym fabebookowym profilu:

„Wiking” jednak ani słowem nie wspomniał o tym, że na „Szansie dla każdego” zawalczy on sam czy tym bardziej „Noras”. Nikt też nie brał takiego aspektu pod uwagę. Dopiero Mateusz Borek w dniu imprezy poinformował za pomocą Twittera o rankingowej walce Wacha. W komentarzach mogliśmy też znaleźć informację o rzekomym pojawieniu się Dąbrowskiego.

Informacje okazały się być prawdziwe. Mariusz – wnosząc na wagę rekordowe w swojej karierze 128 kg! -stoczył walkę z nikomu nieznanym Giorgim Tamazaszwilim (2-6, 2 KO), który po kilku ciosach na tułów przyklęknął i dął się wyliczyć sędziemu już w pierwszej rundzie. Jest to drugie zwycięstwo Polaka w okresie trzech tygodni – podczas pierwszej z tych konfrontacji „Mario” pokonał rywala na podobnym poziomie, czyli Gogita Gorgiladze (8-31, 6 KO) o czym pisaliśmy tutaj. Tak jak w jednym z wywiadów wspominał Mateusz Borek, Wach nie może narzekać na brak lukratywnych propozycji. Niestety coraz częściej jest stawiany w roli underdoga i pięściarza na, którym „młode wilki” mogą się wybić i poszybować w górę rankingów gdyż Mariusz dalej jest w boksie szanowanym przeciwnikiem. Przed takimi walkami trzeba jednak „ulepszyć” rekord gdyż lepiej sprzedać pojedynek z przeciwnikiem, który ostatnie walki wygrywał. Bezdźwięczny fragment pojedynku z Tamazaszwilim udostępniamy poniżej:

Oczywiście Norbert Dąbrowski również wygrał swoje starcie z przeciwnikiem na podobnym poziomie – Mykyta Trubchaninem (5-16, 3 KO). Ukrainiec przetrwał 1 rundę dwukrotnie lądując na deskach. Jak to niektórzy zwykli powiadać „co się odwlecze to nie uciecze” i nokaut nastąpił w rundzie następnej. Tym samym Norbert powrócił po porażce przez KO w 9 rundzie z niebezpiecznym Umarem Salamovem (25-1, 19 KO) na gali w Rosji gdzie stawką był pas WBO International wagi półciężkiej. Czekamy na następne, bardziej interesujące pojedynki Polaków.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
PrimoeMWuboohmacherPrzemek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
eMWu
Gość
eMWu
Offline

Nie wiem jak można to skomentować…. smutny obraz rzeczywistości?

Primo
Gość
Primo
Offline

Normalna praktyka 🙂

Primo
Gość
Primo
Offline

Walka na obudowanie pod kasowki.Z tej maki chleba juz nie bedzie , NIESTETY , bo Wach mial ogromny , ale to serio ogromny potencjal z aspiracjami mistrzowskimi , ale jak nie masz glowy poukladanej to choc bys mial i 3 metry wzrostu , 15 zasiegu to i tak nic nie ugrasz.

boohmacher
Gość
boohmacher
Offline

W tym momencie mozna mowic o Wachu i Dąbrowskim biznesmeni, a nie sportowcy bo obijanie kelnerow nie ma nic wspolnego ze sportem. Nie jestem w temacie boksu ale czytajac poprzedni temat rzucilo mi sie w oczy ze ladne rekordy maja nasi, a teraz juz wiem dlaczego.

Przemek
Gość
Przemek
Offline

Żenada… To debiut czy walka pożegnalna? To sala gimnastyczna, przeciwnik Wacha to że Wach w ogóle tam jest pokazuję kondycje polskiego boksu zawodowego! No i jeszcze piątkowa „walka” Brodnickiej