Wywiad z Robertem Parzęczewskim po zwycięstwie na punkty nad Patrickiem Mendy’m

05 Październik 2019
0
Wywiad z Robertem Parzęczewskim po zwycięstwie na punkty nad Patrickiem Mendy’m

Tuż po wygranym i ciężkim boju nad Patrickiem Mendy’m (18-15-3, 1 KO) przeprowadziliśmy wywiad z Robertem Parzęczewskim (24-1, 16 KO). Polak nie krył satysfakcji z pojedynku jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, że nad kilkoma elementami trzeba popracować.

Redaktor: Ciężka walka, wszyscy się tego spodziewali chociaż łudzili się, że będzie trochę lepiej.

Robert Parzęczewski: Ja też spodziewałem się ciężkiej walki i powiem wam, że to fajne uczucie wyjść do dziesiątej rundy wiedząc, że ma się kondycję i siłę.

Co było problemem w trakcie walki?

Piąta runda, ta najlepsza. Kiedy trafiłem lewym na wątrobę i poprawiłem prawym na szczękę, wrócił stary „Arab” czyli chęć urwania głowy.

To też Cię chyba zgubiło, mam wrażenie, że pojawiła się u Ciebie zadyszka.

Zadyszka zadyszką… Myślę, że bardziej drugie tępo i chęć uspokojenia tego kiedy nie udało się w piątej rundzie tego zakończyć. Myślę, że te rundy przegrane to bardziej ja oddałem niż Patryk mnie zdominował co pokazałem w końcówce.

Czy sam nałożyłeś na siebie presję żeby zakończyć to przed czasem? 

Tak, za każdym razem to mówiłem i to się nie będzie zmieniało.Wiem, że muszę popracować jednak nad głową i boksować a nie podpalać się.

 A nie jesteś zły na siebie, że dałeś się wciągnąć w jego grę zamiast boksować na dystans?

Ja jak ja ale mój trener Grzegorz Krawczyk jaki jest zły… Kiedy krzyczał na mnie w narożniku… Nigdy nie widziałem trenera takiego złego.

W trakcie walki wszedł nieczysty cios głową. Słyszałem, że narzekałeś na to trafienie. Czy było ono znaczące?

Wiadomo, że to jest ferwor walki. Ja nie mówię, że to było specjalnie. I ja i Patryk schodziliśmy głowami, po prostu w tej walce było widać, że dwóch zawodników chciało wygrać tę walkę i obaj dawaliśmy z siebie wszystko. W ferworze walki trafiłem w tył głowy, gdzieś ja dostałem z „baniaka” w łeb, jeden drugiego przetrzymał, ściągał itd.

Dziesięć rund – na pewno dobre doświadczenie.

To jest chyba jedyne z czego mogę być zadowolony – przeboksowany cały dystans.

Czy znasz już nazwisko rywala na następną walkę i czy ta poprzeczka będzie wyżej zawieszona niż w tym pojedynku?

Nie wiem co mogę powiedzieć. Wszystko zależy od organizatorów. Ja wychodzę do ringu i robię swoje.

Nie sądzisz, że ten krótki okres przygotowawczy jaki został do następnej walki (niecałe dwa miesiące – red.) nie będzie problematyczny po tych dzisiejszych 10 twardych rundach?

Jeżeli głowę miałem rozwaloną dwa lata temu z Tomasem Adamkiem a dwa miesiące później byłem w stanie walczyć, to myślę, że tutaj tydzień czasu wystarczy żeby opuchlizna zeszła.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o