Mariusz Radziszewski: „Rywal może latać na miotle lub tańczyć breaka. Dam sobie z nim radę.” | SHARKS ATTACK 3

30 listopad 2019
0

Mariusz Radziszewski po ważeniu Sharks Attack 3, które już dzisiaj odbędzie się w Mysłowicach. Jak się okazuje, droga do walki z Romanem Belogurovem była niezwykle długa i kręta:

Wszystko było bardzo zagmatwane. Zaczęło się już po mojej ostatniej walce, gdzie dostałem smsa od włodarzy Shark Attack, że chcą mnie tutaj widzieć u siebie, na co zgodziłem się od razu. Natomiast sama gala miała się rozgrywać trochę wcześniej i z tego tytułu wypadła mi inna walka, do której nie mogłem już później wrócić. W międzyczasie miałem też mieć pojedynek w Ostravie, gdzie niestety doznałem małej kontuzji. Ze względu na pojawiający się w niedalekiej przyszłości turniej Best of the Best, nie chciałem ryzykować, więc też się z niej wycofałem. Zostały więc 2 opcje: Shark Attack, lub za tydzień właśnie Best of the Best. Niestety znamy historię turnieju na TVP Sport, który nie odbędzie się, przynajmniej nie w tym oryginalnym terminie i jestem wdzięczny organizatorom Sharks Attack, że mnie tutaj zaprosili i udało się to dograć do końca.

Nie tylko sama walka, ale także historia z ustaleniem właściwego przeciwnika była co najmniej skomplikowana:

To jest mój trzeci lub czwarty rywal w ciągu 3 tygodni, więc też nie znam ich wszystkich nazwisk czy imion. Jedyne co mnie stresowało w ostatnich dniach to fakt, żeby w ogóle tu przyjechał. Już nawet nie skupiałem się na jego walkach i zobaczę je dopiero po ważeniu. Wiem jedynie, że jest z Ukrainy i że przyjechał, z czego bardzo się cieszę. Nie potrzebuję nawet oglądać jego walk, bo jestem w dobrej formie. Może nawet latać na miotle lub tańczyć breaka, to i tak dam sobie z nim radę.

Podziel się ze znajomymi

Waszym zdaniem

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x