Combate Americas: Tito Ortiz vs Alberto Del Rio

03 grudzień 2019
0
Combate Americas: Tito Ortiz vs Alberto Del Rio
foto.: combateamericas.com

Najbliższy weekend zapowiada się świętem dla fanów sportów uderzanych na całym świecie. Kalendarz w tym konkretnym czasie obfituje w multum gal wśród, których wyróżniają się: Anthony Joshua vs Andy Ruiz Jr. II, UFC on ESPN 7 – Overeem vs. Rozenstruik, ONE Championship: Mark of Greatness.

Organizatorzy mniej znanej organizacji – Combate Americas postanowili stanąć w szranki z gigantami organizując także swój event w tym jakże ciasnym okresie. Będą chcieli przekonać odbiorców ogłoszonym już jakiś czas temu starciem Tito Ortiza (20-12-1) z powracającym do startów w MMA – po prawie 10 latach – Alberto Del Rio (9-5). Wydarzenie będzie się koncentrować na meksykańskim odbiorcy gdyż obu dżentelmenów pochodzi z państwa Ameryki Północnej.

Alberto Del Rio – a właściwie José Alberto Rodríguez – w latach 2001-2010 podejmował się startów w mieszanych sztukach walki. Zatwardziali fani MMA szczególnie powinni kojarzyć Alberto z dwóch występów w legendarnym Pride FC gdzie stoczył dwa, przegrane pojedynki z Mirko Filipovićiem (38-11-2, 1 NC) i Kazuhiro Nakamurą (21-13). Przygoda z prawdziwymi walkami nie okazała się jednak dla „El Patrone” pomyślna więc wrócił on na „swoje podwórko” czyli do wrestlingu, w którym stał się bardzo popularnym i cenionym gwiazdorem – został nawet 4-krotnym mistrzem największej federacji wrestlerskiej na świecie, czyli WWE. Teraz jednak przyszedł czas na bardzo ostatnio popularne zjawisko czyli „wielki powrót”. Alberto w jednym z wywiadów zdradził jak doszło do jego zestawienia z Ortizem.

Moim jednym, jedynym warunkiem było mieć dobrego przeciwnika. Sprawdzaliśmy nazwiska i nagle dowiedzieliśmy się, że Tito Ortiz nie miał kontraktu z żadną organizacją. Wtedy powiedziałem, że chcę Tito, ponieważ jest to dla mnie idealna walka. Meksykano-Amerykanin kontra Meksykano-Amerykanin. W chwili, gdy zdecydowałem się walczyć z Tito, zrobiłem to wiedząc, że mogę wygrać tę walkę. Oczywiście, aby tego dokonać musisz udać się we właściwe miejsce. Właśnie dlatego pojechałem do Arizony i trenowałem tak ciężko. To jest MMA i wszystko może się zdarzyć. Słyszę te same rzeczy od mojej pierwszej walki w Japonii, wiele lat temu. Wszyscy mówili: „Nie dasz rady”, „Przegrasz tę walkę”. Skończyło się na tym, że wygrałem i tak samo było z drugim, trzecim, czwartym i moim ostatnim pojedynkiem. Nie planuję pojechać do Hidalgo w Teksasie, aby przegrać.

Konfrontacja jest reklamowana w mocno wrestlerskim stylu, co oczywiście nie dziwi z powodu obecności byłego gwiazdora WWE. Panowie uprawiają sporo klasycznego trash-talkingu okraszonego materiałami video, – inspirowanymi wspomnianą dyscypliną aktorską – co ma pomóc wypromować całą galę. Zawodnicy noszą się również ze swoimi dawno zdobytymi trofeami – Tito z mistrzostwem UFC wagi półciężkiej a Alberto z WWE Championship. Do pomysłu przyznał się „The Huntington Beach Bad Boy”, który przy okazji wyraził dużo sympatii dla „amerykańskiej rozrywki”.

Chcę postawić mój pas na szali tylko dlatego, że jestem wielkim fanem WWE i zawsze chciałem zdobyć tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej. Zawsze chciałem tego pasa. Mam na myśli to, że pamiętam czasy kiedy to Hulk Hogan czy też Dwayne „The Rock” Johnson dzierżyli ten tytuł. Pomyślałem: „Człowieku, gdybym kiedykolwiek miał okazję pojechać na galę WWE to wiem, że też mogę zostać mistrzem świata”. 

Del Rio również pozytywnie – z małą nawiązką – wypowiedział się o pomyśle jego oponenta.

Szczerze mówiąc to fantastyczny pomysł. Wiem, że nie jest (Ortiz red.) zbyt bystry ale w tym przypadku to była jego inicjatywa. Wpadł na ten pomysł i jest on fantastyczny. To ja chciałbym powiedzieć: „Hej! Postawmy tytuły na szali”.

Oczywistym faworytem wydaje się Tito Ortiz. Chociaż nie walczy regularnie, zawieszając co chwilę rękawicę na kołku to co jakiś czas możemy go spotkać w oktagonie. Swoje ostatnie starcie były mistrz UFC zwyciężył ekspresowo – bo już w pierwszej rundzie – nokautując Chucka Liddella (21-9). Za to, jak wspomniałem wcześniej, Alberto Rodriguez walczył prawie 10 lat temu przegrywając z Mamoru Yamamoto (5-7) w drugiej rundzie przez TKO. Wydaje się, że Tito nie powinien mieć większych problemów chociaż jak dobrze wiemy sporty walki potrafią zaskoczyć nawet największych „bukmacherów”.

Tak prezentuje się cała rozpiska sobotniej gali:

Walka wieczoru:

95 kg: Tito Ortiz (20-12-1) vs Alberto Rodriguez (9-5) – catchweight

Karta główna:

52 kg: Melissa Martinez (6-0) vs Desiree Yanez (5-1) – o pas
61 kg: Dani Barez (11-4) vs Joby Sanchez (13-5)
66 kg: Levy Marroquin (12-3) vs Enrique Gonzalez (8-3)
68 kg: Gaston Reyno (8-2, 2 NC) vs Angel Cruz (6-4) – catchweight
53 kg; Dulce Garcia (1-0) vs Marisol Ruelas (1-2) – catchweight

Karta wstępna:

70 kg: Jose Flores (8-1) vs Ismael Bonfim (13-3)
66 kg: Ricky Palacios (11-2) vs Jose Ceja (4-5)

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x