Marcin Held i Luke Rockhold przegrali na Polaris 12 w konfrontacji na chwyty

01 grudzień 2019
2
Marcin Held i Luke Rockhold przegrali na Polaris 12 w konfrontacji na chwyty
foto.: ufc.com

Dla Marcina Helda i Luke’a Rockholda zeszła sobota nie będzie mogła trafić na listę dni udanych. Obaj panowie przegrali swoje pojedynki decyzjami sędziowskimi po ciężkich i interesujących walkach.

Zaczniemy od naszego rodaka, który mierzył się z pochodzącym ze Stanów Zjednoczonych, PJ’em Barchem. Grappling jest dla Amerykanina chlebem powszednim – ponad 30 zawodowych konfrontacji – i wydawał się faworytem tego pojedynku. Starcie okazało się jednak o wiele bardziej wyrównane niż można się było tego spodziewać. Każdy z zawodników przyjechał na 12’stą edycję gali Polaris po zwycięstwo i nie zamierzał oddać rywalowi żadnego punktu.

Na samym początku zawodnicy podeszli do siebie z dużym szacunkiem i spokojem. Pierwszy szturm przepuścił PJ, próbując „wyczarować” duszenie. Chociaż Held skutecznie się bronił i próbował atakować to inicjatywa była po stronie Barcha. Po pewnym czasie to Polak znalazł się na górze jednak nic nie udało się zdziałać i walka wróciła na środek maty. Marcin nastawił się na atakowanie nóg rywala lecz cały czas czegoś brakowało. Pojedynek był bardzo zażarty i obfitował w świetne akcje parterowe. Zdawało się, że tyszanin jest bardziej kreatywny i może wysuwać się na prowadzenia w myśli sędziów. Pod koniec, w ferworze walki, nasz zawodnik rozciął sobie łuk brwiowy co wymagało interwencji ze strony lekarza. Ostatni etap również obfitował w wysoce intensywną parterową pracę ze strony obu panów, cały czas jednak brakowało przysłowiowej kropki nad i aby zakończyć pojedynek przed czasem.

Sędziowie nie mieli łatwej pracy podczas przyznawania zwycięstwa na co wskazywała niejednogłośna decyzja, która powędrowała w ręce Amerykanina. Held przyjął wynik „na klatę” i po wszystkim pozytywnie wypowiedział się o całej gali, podkreślając, że najważniejsze na tym etapie są dla niego mieszane sztuki walki.

Wczoraj na Polaris 12 stoczyłem grapplingowę walkę z PJ’em Barchem. Niejednogłośną decyzją sędziów walkę wygrał PJ, ale jestem zadowolony, że mogłem zawalczyć na tak prestiżowej gali jaką jest Polaris. Dobra zabawa i odskocznia od codziennych treningów MMA. Bo MMA jest teraz najważniejsze.

Przechodzimy do walki wieczoru, którą oczywiście był pojedynek Luke’aa Rockholda, mierzącego się z fenomenalnym Nick’ym Rodriguezem. Obu zawodników dysponuje dużą siła fizyczną co pokazali na początku pojedynku kiedy to kilkukrotnie musieli wracać na środek maty po twardych spięciach w klinczu. Jak dobrze wiemy walka w klinczu ma to do siebie, że łatwo w niej o kontuzję o czym przekonał się Luke, który doznał skaleczenia przy prawym oku. Chociaż cornerowi i lekarzom zeszło kilka dobrych chwil podczas oględzin kontuzji to Rockhold ani myślał o poddaniu się i walkę wznowiono.

Później zawodnik UFC prowokował zaledwie 23’letniego grapplera ten jednak pozostawał spokojny i robił swoje. Pojedynek niestety musiał zostać przerwany po raz drugi aby lekarze mogli zająć się rozcięciem byłego oponenta Jana Błachowicza. Po wznowieniu Rodriguez zmienił strategię co pomogło mu zdobyć obalenie po czym poszedł po duszenie Ezekiela, którego nie udało się dopiąć. Luke zdołał uciec od niebezpieczeństwa i intensywnie próbował skończyć srebrnego medalistę ADCC z 2019 roku przed czasem gdyż zdawał sobie sprawę, że pojedynek przegrywa. Szczęście jednak dzisiaj sprzyjało komuś innemu. Pod koniec starcia Rockhold prawie wylądował na stole komentatorskim, na szczęście udało się takiej sceny uniknąć. Sędziowie wypunktowali jednogłośne zwycięstwo młodego Nicka Rodrigueza.

 

Po zawodach Rockhold – tak samo jak Marcin Held – wypowiadał się w dużej mierze pozytywnie o pojedynku. Oddał szacunek „młodemu wilkowi” jak na prawdziwego zawodowca przystało.

Nie jestem nowy w te klocki, potrafię grać byka lub grać matadora. Nie nadążałem za nim jednak. Co jak co ale wytrwały jest. Myślałem że będzie bardziej agresywny, że trochę inaczej to rozegra. Nie sądziłem że skończy się to popychaniem i pociąganiem, wybaczcie, ale ja chciałem trochę więcej akcji. Próbowałem go wpędzić w pułapkę ale koleś odrobił swoją pracę domową. Jest z dobrego zespołu, wiedzą co omijać oraz gdzie atakować, i za to należą się mu gratulacje

Na koniec oberwało się jeszcze UFC za uprawianie dobrze nam znanej „polityki”. Przypomnijmy, że Luke przegrał cztery z trzech swoich ostatnich pojedynków i jego kontrakt z największą federacją MMA na świecie zdaje się wisieć na włosku. Ostatnie starcie przegrał z Jankiem Błachowiczem o czym mogliście przeczytać tutaj.

To dla mnie dobra zabawa. Konkurowanie jest częścią mojego życia i ten rodzaj konfrontacji daje mi światło, odciąga mnie od wszelkich politycznych bzdur, z którymi masz do czynienia w UFC. Jest jest tam tego o wiele więcej. Tutaj jest po prostu zabawa i pozwala utrzymać odpowiednie nastawienie na cel.

Podziel się ze znajomymi

Waszym zdaniem

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Nevermint
Nevermint
2 lat temu

Marcin Held to chyba bastion Tychy a nie ankos.

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x