Adam Kownacki poznał rywala. Zawalczy z Robertem Heleniusem

18 Styczeń 2020
0
Adam Kownacki poznał rywala. Zawalczy z Robertem Heleniusem
foto.: twitter.com/premierboxing

Po długim okresie spekulacji w końcu wiemy z kim i kiedy zawalczy Adam Kownacki (20-0, 15 KO). Pojawiało się wiele opcji: walka o potencjalnie zwakowany pas IBF z Kubratem Pulevem (28-1, 14 KO) czy konfrontacja z którymś z dwójki byłych, dwukrotnych pretendentów do tytułu mistrzowskiego w osobach Luisa Ortiza (32-2, 26 KO) i Dominica Breazeala (20-2, 18 KO) – Dominic zdawał się najbardziej prawdopodobną opcją. Ostatecznie padło na byłego mistrza europy EBU w wadze ciężkiej czyli Roberta Heleniusa (29-3, 18 KO). Pojedynek odbędzie się 7 marca na bardzo dobrze znanym Adamowi terenie – Brooklyn’skim Barclays Center.

The Nordic Nightmare” zdaje się najbardziej pasować stylem Adamowi z wcześniej wymienionych pięściarzy. Nie dysponuje on dużą szybkością i dynamiką. Jego obrona jest dość nieszczelna i często nisko opuszcza ręce. Kiedy walka schodzi do półdystansu – preferowanego przez „Babyface’a” – łatwo się gubi i przyjmuje wiele ciosów. Z trzech przegranych bojów aż dwukrotnie zszedł z ringu znokautowany. Rok temu, w 8 rundzie brutalnie odprawił go były rywal Polaka, Gerald Washington (20-3-1, 13 KO), którego nasz pięściarz „zmiótł” już w drugiej rundzie w trakcie ich „spotkania”. 

Oczywiście zawodnik pochodzący z Finlandii dysponuje także niebezpiecznymi atutami. Preferuje on walkę na długim dystansie gdzie kąsa niebezpiecznym prawym prostym. Potrafi zadawać niespodziewane i skuteczne ciosy na tułów, które psują dużo krwi szczególnie rywalom gorzej przygotowanym fizycznie. Oczywistymi argumentami na jego korzyść są siła i warunki fizyczne – wzrost na 200 cm a rozpiętość ramion aż na 201 cm. Pod wieloma względami, przyszły rywal Kownackiego przypomina Mariusza Wacha (35-6, 19 KO), z którym, swojego czasu, blisko mu było do spotkania w ringu. W ostatnim boju Fin odbudował się po porażce z Washington już w drugiej rundzie odprawiając przeciętnego Brazylijczyka – Mateus Roberto Osorio (9-5, 9 KO). 

Pojawiają się ciche głosy zawodu, gdyż Helenius zdaje się być mniej niebezpieczny przeciwnikiem niż chociażby Breazeal. Warto jednak przypomnieć ofensywny styl Polaka, którego dużym minusem jest przyjmowanie przez niego dużo ciosów, szczególnie na głowę. Toczenie zbyt wielu bojów z zawodnikami równie ofensywnymi może odbić się na zdrowiu Adama. Nie ma też się specjalnie gdzie spieszyć jeśli chodzi o potencjalne walki mistrzowskie, które zdają się być już na wyciągnięcie ręki. Kownacki właściwie już udowodnił swoją pozycję w czołówce wagi ciężkiej co oddaje jego wysoka pozycja w rankingach. Teraz zostaje mu podtrzymywać aktywność i czekać na odpowiednią okazję by zaatakować, któregoś z mistrzów. Niepotrzebne ryzyko nie jest tutaj wskazane.

Pojawiają się też informacje jakoby walka Kownacki kontra Helenius miała wyłonić oficjalnego pretendenta do tytułu WBA. Nieścisłość jest tutaj taka, że nie wiadomo do, którego mistrzostwa WBA miałby być to eliminator. Na dzień dzisiejszy federacja posiada czterech mistrzów w wadze ciężkiej: Anthonyego Joshua’e (WBA Super), Manuela Charra (WBA Regular), Joe Joyce’a (WBA Gold) i mistrza tymczasowego, Trevora Bryana (WBA Interim). Ciężko stwierdzić co zarządzi organizacja, która ma najwięcej tytułów mistrzowskich wśród uznanych federacji. Tworzenie tylu mistrzów ma najprawdopodobniej jeden, główny powód – pozyskiwanie środków wpłacanych federacji za walki „mistrzowskie”.

Adam Kownacki na pewno nie ma się czego obawiać jeśli organizacja WBA nie wymyśli dla niego ciekawej drogi gdyż zwyciężając w swoim ostatnim pojedynku, po niesamowitej wojnie Chrisa Arreolę (38-6-1, 33 KO) Polak stał się posiadaczem pasa IBF Inter-Continental co daje mu wysoką pozycje w tejże federacji. Jeżeli Anthony Joshua (23-1, 21 KO) zdecyduje się wybrać walkę z Oleksandrem Usykiem (17-0, 13 KO) – obowiązkowym pretendentem z ramienia federacji WBO – to najprawdopodobniej zostanie mu odebrane mistrzostwo IBF. Właśnie tutaj Adam może upatrywać sporej szansy w upragnionym „title shot’cie”.

Oprócz analizowanej przeze mnie walki wieczoru na wydarzenie w Brooklyn’ie ogłoszono jeszcze jedno zestawienie oraz interesujące nazwisko. Ciekawie prezentujący się Frank Sanchez (14-0, 11 KO) zmierzy się z niebezpiecznym i doświadczonym Amerykaninem polskiego pochodzenia – Joeyem Dawejko (20-7-4, 11 KO). „Polish Thunder” mierzył się na zawodowych ringach z kilkoma naprawdę mocnymi rywalami. Pomimo paru porażek zawsze ciężko z nim wygrać i tylko raz dał się jak dotąd znokautować – dokonał tego były rywal Kownackiego, Charles Martin (27-2-1, 24 KO). Według sławnych historii na sparingach „położył na deski” samego Joshua’e przed jego legendarną porażką z Andym Ruizem Jr (33-2, 22 KO). Dla kubańskiego pięściarza będzie to pierwszy tak poważny test w jego karierze. Ta konfrontacja pokarze nam jakie miejsce w szeregu na „dzień dzisiejszy” zajmuje 27-latek. Na gali będziemy mogli także obejrzeć niesamowicie utalentowanego pięściarza z Nigerii – Efe Ajagba (12-0, 10 KO). Na ogłoszenie rywala dla „The One and Only” będziemy musieli jednak jeszcze poczekać. 

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o