Łukasz Jarosz widzi polskie K-1 w czarnych barwach: „Nie ma nikogo, kto by to dźwignął.”

27 Luty 2020
6

Łukasz Jarosz po sparringach w nowym klubie w Rabce Zdroju, który funkcjonuje od września 2019 w nowoczesnej formie, z wszelkimi udogodnieniami, które mogli poczuć uczestnicy zimowego obozu FEN:

Od września działamy na tej sali z powodzeniem. Dzieci, młodzież, dorośli, wszyscy trenujemy. Przede wszystkim ta sala jest dwa razy większa. Mamy dwie duże, fajne szatnie z prysznicami, recepcja, pokój z masażystą na miejscu. Sala jest świetnie wyposażona, klimatyzacja, rekuperacja, ogrzewanie podłogowe. Tak się wydaje, ale to bardzo ważne. Zwłaszcza zimą, gdzie te warunki do trenowania mamy bardzo dobre, dobrze doposażoną salę, a będziemy ją jeszcze doposażać, także wydaje się że wszystko jest tak jak powinno być.

Na miejscu był także Paweł Jóźwiak, który owszem – jest zainteresowany Łukaszem – ale żadne konkrety w tej sprawie nie padły:

Nie, w kontekście mojej osoby to nie rozmawialiśmy. Powiem szczerze, że tak mi jest dobrze i nie wiem czy chcę. Mam rodzinę, mam klub, mam co robić i wiele jeszcze chcę zrobić. Oczywiście, mógłbym zawalczyć, ale tylko jeżeli gaża by się zgadzała. Wówczas mogę wyjść i zawalczyć.

Nie wiem przez ile będę aktywny. Trenuję, obijam się z młodymi fighterami, biegam i dobrze się czuję. Miałem podpisany kontrakt z organizacją (DSF), której już nie ma. Na ile będę się czuł? Może na dwa, na trzy lub na pięć pojedynków. To zależy od przyszłości, od treningów. Na razie czuję się dobrze.

Na koniec poruszyliśmy kwestię upadłego DSF Challenge, po którym ponownie nastały ciężkie czasy dla rynku sportów uderzanych i wydaje się, że długo nie będzie godnego następcy:

Fajnie szło to w dobrym kierunku. Te walki naprawdę były na wysokim poziomie sportowym, organizacja też fajnie to wszystko wyglądało. Sam byłem zezłoszczony na to wszystko, bo jak wiecie miałem 9 letnią przerwę, stoczyłem później pojedynek na Stadionie Narodowym, później organizacja DSF. Wygrałem pierwszą walkę, miałem chęć na następne. Jak już to gdzieś powiedziałem, obudzili śpiącego górala i dalej niestety nic. Teraz jest pustka. Nie ma nikogo kto by to podniósł, dał dobre gale i płacił tym zawodnikom. Nie wiem czy w ogóle będzie w najbliższym czasie.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Zielony666WZacaroboohmacherBolo78 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zielony666W
Gość
Zielony666W
Offline

Różalskiego by Jarosz zabił. żałuję, że nie było tej walki na DSFie.

Bolo78
Użytkownik
Bolo78
Offline

Fajny wywiad , elokwentny rozmowca, to i konwersacja plynnie idzie. Ja tez czekam na jakiegos rozsadnego biznesowo czlowieka , ktory podnioslby polski kickboxing z zapasci. Taki potencjal a tu nic, wszyscy tylko freaki, patologia I MMA.
A piekno kickboxingu w ciemnej dupie.

Boohmacher
Gość
Boohmacher
Offline

Liczę że prezes przy wsparciu nowego sponsora pokusi się o zatrudnienie Jarosza. Mimo że K1 w ogóle się nie interesuje to bardzo chętnie bym go zobaczył na Fenie z jakims solidnym stojkowiczem. Może jakiś catchwaight i walka z Irokezem. Ten już w przeszłości walczył z Grabowskim i myślę że wziąłby taka walke.

Zacaro
Gość
Zacaro
Offline

Z Irokezem????? Kurcze chłopie ich z 40 kilo dzieli. Może z Parcheta jeszcze. Parcheciak razem z Irokezem waży tyle co Jarosz

boohmacher
Gość
boohmacher
Offline

To taka luzna propozycja. Az taka roznica ich nie dzieli. Jarosz wazy kolo 100, a Irokez pewnie 80-85kg na co dzien. Ogolnie zobaczylbym Jarosza na tle jakiegos mocnego stojkowiczka z MMA.

Zacaro
Gość
Zacaro
Offline

To tak średnio z tym mocnym stojkowiczem i Irokezem. Może kiedyś. Dlaczego musimy szukać mocnych stojkowiczow w mma? Nie lepiej w swoich dyscyplinach?