Tyson Fury w wielkim stylu zdeklasował Deontaya Wildera

24 Luty 2020
8
Tyson Fury w wielkim stylu zdeklasował Deontaya Wildera
foto.: mmafighting.com

Cały pięściarski świat, z wypiekami na twarzy, wyczekiwał rewanżowego pojedynku pomiędzy byłym mistrzem świata a panującym od dawna championem. Pierwsza walka zakończyła się remisem, z którym fani obu zawodników nie mogli się pogodzić. Wszystkie wątpliwości przechodzą już jednak do historii. Tyson Fury (30-0-1, 21 KO) nie dość, że odbił się od samego dna to z impetem wylądował na szczycie zupełnie deklasując, broniącego po raz jedenasty pasa WBC wagi ciężkiej – Deontaya Wildera (42-1-1, 41 KO). Chyba nikt nie spodziewał się takiego scenariusza, chociaż najpewniej sam Nostradamus miałby spore problemy w przewidzeniu tego co się wydarzy w tej konfrontacji olbrzymów.

Emocje zaczęły się rozgrzewać już w momencie gdy obu panów zmierzało do ringu. Pierwszy, w swoim stylu, pojawił się przebrany za króla Brytyjczyk, którego kobiety w strojach wojowniczek „wniosły” na imponującym królewskim tronie pod same liny. Zaraz potem odprowadzany przez gwiazdę rapu stawił się Amerykanin w swoim jakże oryginalnym i przyciągającym uwagę, czarnym stroju o wartości około 200 tysięcy złotych, specjalnie zaprojektowanym i zbudowanym na dzisiejszy dzień.

Po rozbrzmieniu pierwszego gongu Fury dziko ruszył na swojego rywala, tak jak zapowiadali niektórzy eksperci. W dniu ważenia wniósł na wagę aż 123.8 kilograma co zdawało się być komunikatem w stylu: „tylko koniec przed czasem!”. Wilder – który wniósł jak na siebie również sporo bo 104.8 kg – nie chciał pozwolić przejąć przeciwnikowi inicjatywy na samym początku i polował na swoje firmowe, potężne, prawe sierpy. „Bomba” wylądowała na głowie Tysona dopiero w połowie następnego starcia, lecz pięściarz pochodzący z Manchesteru przyjął i parł dalej do przodu.

Runda 2 była najprawdopodobniej najlepszym starciem Deontaya tego wieczoru i ostatnim gdzie zdobył jakąkolwiek przewagę gdyż w rundzie następnej dominacja „Króla Cyganów” wchodziła na inny poziom. Pogromca Wladimira Klitschki trafiał dobrymi kombinacjami i raz za razem robił pożytek z niebezpiecznego, lewego prostego. Aż nagle „The Bronze Bomber” rażony celnym prawym, który trafił w okolicach ucha, zalicz deski. Udaje mu się jednak przetrwać do końca rundy.

Dalej pojedynek był toczony pod dyktando Fury’ego, który wielokrotnie trafiał i był nieuchwytny dla mistrza świata. Uchylał się praktycznie przed każdym, bardziej niebezpiecznym ciosem. Na krwawiącej twarzy Wildera dostrzegalny był wyraz dużego zaskoczenia i paniki. Można było mieć wrażenie, że brązowy medalista igrzysk olimpijskich z Beijing wyszedł do tego pojedynku tylko ciałem. Zupełnie nie czół nawet dystansu przewracając się kilkukrotnie o własne nogi. Następny nokdaun wydawał się tak nieunikniony jak chmury przed burzą i nadszedł w 5 rundzie. Niespodziewanie Deontay padł na deski po potężnym lewym sierpie Tysona na korpus. Mistrz świata jednak podniósł się i po tym a sędzia Kenny Bayless, trochę nad wyrost napomniał Brytyjczyka, który wykorzystywał swój ciężar i wieszał się na przeciwniku aby odebrać mu siły. Zupełnie nie wybiło to Furego z rytmu, gdyż dalej bombardował i zniechęcał przeciwnika do dalszej walki.

Kres Wildera nastał w 7 rundzie do, której wyszedł chyba nie do końca wiedząc co ma robić dalej. Chociaż oboje byli już zmęczeni to dalej dominował były mistrz świata czterech federacji. W końcu Tyson zamknął Wildera w narożniku i rozpoczął destrukcję. Wszakże pięściarz pochodzący z Alabamy odpowiedział pojedynczym ciosem lecz sędzia przerwał pojedynek. Sytuacja wydawała się kontrowersyjna, jakby doświadczony Bayless popełnił błąd. Oczywiście „The Bronze Bomber” nie mógł się pogodzić z taką decyzją ale okazało się, że to jego narożnik rzucił na ring biały ręcznik i poddał swojego podopiecznego w obawie o jego zdrowie.

Tym samym szczęśliwy lecz pokorny Tyson Fury zwyciężył jeden z najważniejszych pojedynków pięściarskich tego roku i powrócił na tron, zdobywając tytuł federacji WBC i magazynu The Ring w kategorii królewskiej. Aż nie chce się wierzyć, że po tak dramatycznym, życiowym upadku i ogromnej utracie sportowych walorów Brytyjczyk powrócił w takim stylu i zaszedł na sam szczyt odbierając pas i zero w rekordzie tak niesamowitemu wojownikowi jakim jest Deontay Wilder. Ta historia na zawsze zapisze się w historii pięściarstwa również jako świetny przykład pokazujący, że dzięki determinacji i ciężkiej pracy w sporcie nie ma rzeczy niemożliwych. Nie pozostaje nic innego jak dołączyć do świeżo upieczonego mistrza śpiewającego „American Pie”.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
3 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
PrimoW.Mrozowskiptysbossmoon Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W.Mrozowski
Admin

Widziałem powtórkę większości walki i była bardzo emocjonująca. Jako widzowi MMA ciężko mi jednak przestawić się na tak ograniczoną formułę i wciąż w mojej głowie pojawia się pytanie „czemu nie zrobił tego czy tamtego?” Chyba już nie ma dla mnie powrotu.

ptys
Gość
ptys
Offline

Ja bez „bolu” ogladam jedna i druga formule. Nudzi mnie jak ogladam slaba walke niezaleznie od formuly. Wg mnie jednak boks jest szlachetniejszy, ma klarowne i proste zasady. MMA przeraza tym dobijaniem oponneta na ziemi. p ps. Zwrocmy jeszcze uwage na to, ze np. publicznosc z USA chce na walkach MMA, zeby zawodnicy prowadzili walke a’la bokserska, jak jest cokolwiek innego (klincz, ziemia i etc.) to zaraz gwizdza.

W.Mrozowski
Admin

Również nie cierpię z bólu podczas oglądania i mogę zobaczyć każdą formułę, o ile walka jest dobra.

boss
Gość
boss
Offline

Co masz na mysli piszac: ”czemu nie zrobil tego czy tamtego”?

W.Mrozowski
Admin

W sensie ograniczenia formuły. Ciężko mi wrócić od swobody MMA do ograniczeń wynikających z regulaminu w boksie.

Primo
Gość
Primo
Online

Boks byl przed mma i ja np wywodze sie z boksu , a co za tym idzie formula mi nie przeszkadza i gdybym MUSIAL wybierac , to prawdopodobnie zostalbym przy boksie.Powiem wiecej , boks techniczny jest duzo bardziej skomplikowany i ciekawy niz prawy , lewy , sierp ,ktory widzi typowy janusz z przed tv. Ktos , kto trenowal chociaz z rok czasu , bedzie wiedzial o czym mowie. Boks jest tez duzo bardziej brutalnym sportem niz mma , co wydaje sie byc paradoksem ,ale tak jest. Na pewnym poziomie ogladanie boksu to czysta przyjemnosc , kiedy widzisz wszystkie zwody i… Czytaj więcej »

moon
Gość
moon
Offline

Żałuję że saturdej przeszedł do cruiser….

Eryk1
Gość
Eryk1
Offline

Tyson Krol cyganow w koncu na swoim miejscu czyli tronie