Trybson odrzuca pomysł walki na uderzenia z liścia: Szkoda zdrowia!

10 Kwiecień 2020
0

O tym, że na rynku powstają coraz to nowsze pomysły przyciągnięcia uwagi kibiców, świadczy choćby święcący ostatnio triumf popularności Fame MMA, a od pewnego czasu bardzo świeża idea Punch Down. Projekt ten o tyle ekscentryczny, co również niebezpieczny, bo wymaga od uczestników przyjmowania uderzeń otwartą dłonią bez możliwości bronienia się. W ubiegłotygodniowej audycji MMAnews Live #105 Paweł Trybała odpowiedział co by było, gdyby otrzymał propozycję od organizatora całego przedsięwzięcia:

Nie, absolutnie. To nie moje klimaty. Ja mam tam rolę komentatora i jestem z tego zadowolony. Mogę to obejrzeć z bliska, skomentować, rzucić żartem, ale nie zamierzam brać w tym udziału. Wolę zachować szczękę na walki w klatce. To jest dla mnie takie trochę poniżenie. Mam ryja nadstawić… Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale szczęka to najbardziej unerwione miejsce u człowieka, od którego idzie najwięcej neuronów do mózgu. To powoduje nokauty, te uderzenia w szczękę. Każdy taki nokaut czy mikrowstrząs to jest osłabienie organizmu i to dość mocne. Więc po co w taki sposób narażać swoje zdrowie? Ktoś może teraz powiedzieć, że jesteśmy hipokrytami, bo wchodzimy do klatki i też się naparzamy, tracimy swoje zdrowie. W oktagonie to jest jednak bardziej zależne od nas. Ja się przecież nie nadstawię rywalowi mówiąc, że musisz mnie walnąć. Ja wiem, że przyjmę ten cios, to jest zależne ode mnie. Lepiej unikać i to ja decyduję jak potoczy się walka. Jeżeli dam się trafić, to trudno, byłem słabszy. Ale wiem, że to będzie zależne ode mnie, a nie, że ja się nadstawię i powiem „wal mnie w ryja”. Tym bardziej mojemu wrogowi, bo widzę, że organizatorzy robią Super Fighty na zasadzie konfliktów znanych osób. I ja takiej osobie, która świadomie mnie poniżała, dokuczała mi, mam mu się nadstawić i pozwolić dać walnąć sobie w pysk? To by było dla mnie poniżającego i dlatego odpadam z takiego pomysłu.

Póki co, ‚Trybson” tak jak wszyscy pozostaje uziemiony z powodu pandemii, więc i tak nie zawalczy. Tym bardziej, że jest po operacji łąkotki, przez którą trzeci raz wypadł z debiutu w FEN. W tym temacie jest jednak rozwojowo:

Przestałem liczyć, ale jestem jakieś 3 tygodnie po operacji. Jestem w pozytywnym szoku jak szybko wracam do formy. Już gdzieś biegałem, nawet kopałem i to stojąc na tej nodze, więc cieszę się z tego jak szybko wszystko się goi. Niestety przez ten wirus nie mogę chodzić do swoich fizjoterapeutów, ale trenuję samemu i wracam do zdrowia. Myślę, że gdy to wszystko się uspokoi to będę mógł wyjść do klatki, bo już o tym marzę.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o