KSW 61: Tomasz Romanowski zamierza skończyć Kincla i pójść po mistrzowski pas

07 Maj 2021
0

Są tacy zawodnicy jak Tomasz Romanowski (13-7), z którym mieliśmy większy kontakt na przestrzeni wielu wspólnych lat w MMA, dlatego tym bardziej ucieszyła nas możliwość porozmawiania z nim na chwilę przed ogłoszeniem pojedynku z Patrikiem Kinclem na KSW 61. Choć oficjalnie nie mógł jeszcze rzucić nazwiskiem rywala, zaczął od określenia swojego miejsca oraz stanu psychicznego w jakim znajduje się po 8 zwycięstwach, z których ostatnie odniósł w październiku. Wiadomo było więc, że za chwilę coś musi się wydarzyć i rzeczywiście:

Jak wiadomo wypadłem z Michałem Michalskim na 30 stycznia. Miałem dużo kontuzji, a jedna była taka, że musiałem się wycofać. Zabolało mnie serce, ale już ciężko trenuję i nie mogę się doczekać. Na pewno będę gotowy.

Dla mnie to jest 9 zwycięstw, tamto to była bzdura. (Obecnie) Sięgam po najwyższe cele, które sobie założyłem i to jest moim punktem motywacyjnym. Trenuję motorykę czego nigdy wcześniej nie robiłem, a co jest też czymś nowym dla mnie i przekłada się to na formę oraz stronę fizyczną podczas treningów. Cały czas się tym (sportem) cieszę. Niektóre rzeczy dodałem, inne odpuściłem i podchodzę do całości jeszcze bardziej profesjonalnie, czego skutki będziemy mogli to zobaczyć na mojej następnej walce.

O jakich skutkach mowa? Na pewno nic co mogłoby uspokoić jego kolejnego rywala z Czech. A wręcz odwrotnie, bo „Tommy” zamierza przestać kalkulować i liczyć na przychylność sędziów:

To jakieś 11/12 lat w MMA, nawet tego nie liczę i teraz jednak czuję się (naprawdę) mocnym zawodnikiem. Jeżeli będzie jeszcze lepiej, to w ogóle super. Jak mówiłem, mentalnie, tlenowo, fizycznie nabrałem pewności siebie. Trzeba było się odkuć, bo był moment gdy miałem 4 porażki z rzędu, a teraz mam rekord 13-7 i mogę więcej zaryzykować. Jestem w stanie to zrobić i nawet chcę tego. Chcę dać ludziom show, żeby moje walki kończyły się przed czasem. Wiadomo, że mam dobre bitki na punkty, ale ludzie chcą patrzyć na nokauty. Dlatego szykuję się na kończenie pojedynków przed czasem. Oczywiście nie za wszelką cenę, ale bardzo bym chciał bo wiem, że mnie na to stać. Nie mam teraz po co kalkulować. Wcześniej miałem 1 czy 2 walki do przodu. Nawet w tym turnieju i tam trzeba było to rozważać, by ostatnią walkę wygrać mimo kontuzji. W ciągu 4 tygodni zbijania wagi po 10 kg, co też było ciężkie i odczułem to łamiąc w finale rękę. Teraz chcę wygrywać przed czasem dla siebie i co za tym idzie, dla większej wypłaty. Celujemy w walki mocne, żeby wygrywać przed czasem i oczywiście pas KSW.

Łatwiej oczywiście powiedzieć niż zrobić. Romanowski jednak robi wszystko, żeby słowa zamienić w czyny. A oto jego przepis:

Zacząłem trenować z Karolem Chabrosem. To znaczy od dawna jestem w Skorpionie Szczecin, ale teraz trenuję z nim indywidualnie. Bardzo dużo czasu poświęcamy czasu na układanie ręki. Wcześniej rzeczywiście biłem jak taki flaczek, a po tym tarczowaniu i układaniu mnie na dobrą stronę, widać było to już w walce z Ionem Surdu. Pierwszy cios, drugi, trzeci i leżał na deskach. Chciał się bić, później jednak trzymał ten dystans i nie mogłem go już sięgnąć, bo mam mniejszy zasięg. Czułem jednak, że moje ciosy wchodziły. Brakowało jedynie żeby podszedł bliżej. Oglądałem ją po wszystkim i fajnie wyglądała, ale wymagam od siebie jeszcze więcej.

Starcie Tomasz Romanowski vs Patrik Kincl już 5-go czerwca.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x