Paweł Pawlak ma antidotum dla kariery MMA Janikowskiego: „Chłodna głowa!”

19 wrzesień 2021
2

Piątkowa Wirtuoz Challenge 6 w Wolborzu, byłą dobrą okazją do kilku ciekawych rozmów z weteranami polskiej sceny MMA. W tym Pawłem Pawlakiem, który kilkanaście dni temu walczył i pokonał Damiana Janikowskiego, zapewniając mu czwartą przegraną w zawodowej karierze, a sobie awans w szeregach KSW:

Muszę przyznać, że walka z Damianem odbiła się dużym echem. Zauważyłem, że przy ogłoszeniu i po walce moje wskaźniki skoczyły w górę. Daliśmy super drugą walkę wieczoru, a taki debiut w KSW to generalnie jest marzenie i żeby móc je zrealizować. Myślę, że to starcie dużo mi dało w KSW, zapoznałem się również z fanami KSW. Myślę, że pozytywnie (dla wszystkich).

Nie da się ukryć, że angaż Pawlaka i wystawienie go w debiucie tak wysoko na karcie to coś, co jeszcze rok lub dwa lata temu byłoby nie do pomyślenia w wykonaniu właścicieli Konfrontacji. Dzisiaj jednak mamy zgoła odmienną rzeczywistość:

Myślę, że to w dużej mierze przez nazwisko Damiana Janikowskiego, to po pierwsze. Wiadomo, że moje ostatnie walki, gdzie od pięciu pojedynków pozostaję niepokonany, a po drodze zdobyłem mistrzostwo Babilon MMA. Rankingowo byłem więc 4 lub 5 w tej kategorii, Damian był nieco wyżej. A więc zarówno ja byłem wysoko, Damian był medialnie wysoko i to wszystko jakoś tak się połączyło, że się zapisało na karcie KSW i byliśmy przed walką wieczoru.

Każda kolejna przegrana Janikowskiego to woda na młyn dla Mirosława Oknińskiego, który przy każdej okazji krytykuje sposób prowadzenia olimpijskiego medalisty w zapasach, uznając go za zmarnowany talent przez trenera Jocza. Co wobec tego może zrobić w obliczu czwartej przegranej sam Damian i przede wszystkim gdzie szukać przyczyn takiego stanu rzeczy by móc wyciągnąć wnioski? Pawlak kontynuuje:

Moim zdaniem Damian szybko zaczął, zwłaszcza mówię tu o zestawieniu z Michałem Materlą, gdzie to była (zaledwie) jego czwarta walka. Na ten czas to już byłoby dobre mierzyć się z tak zaawansowanymi fighterami, ale wtedy było zdecydowanie zbyt wcześnie i to mogło go wtedy zahamować. W dwóch ostatnich pojedynkach z Radcliffem i Gustafssonem był spokojniejszy, miał bardziej zimną głowę. Ze mną chyba też dał walkę życia, bo był bardziej skoncentrowany i nie leciał przed siebie na pałę, nie dając z siebie 100% w pierwszej rundzie. Myślałem, że bardziej pójdzie na mnie i szybciej się wypompuje, a on przewalczył całość, by w 3 rundzie jeszcze podkręcić tempo. Tym samym uważam, że robi progres. Słyszałem, że ostatnio przeprowadził się z powrotem do Wrocławia. Zobaczymy gdzie tam pójdzie trenować, bo będzie musiał u siebie ćwiczyć, żeby się rozwijać. Choć mówił, że przed kolejną walką będzie wracał do WCA na przygotowania. Ale zobaczymy. Ja uważam, że zrobił progres, bo daliśmy świetny pojedynek i zrobił dobrą robotę. Choć wiadomo, że miałem jedynie 4,5 tygodnia na przygotowania i do tego 13 kg do zbicia. Jednak takiej szansy się nie odmawia i ja też nie odmawiam żadnych rywali.

No dobrze, debiut KSW w wykonaniu „Plastinho” jest już za nim. Jak wobec tego wykorzystać potencjał kryjący się za nowym pracodawcą i możliwościami jakie kryje organizacja? A przede wszystkim, w którym kierunku pójść dalej:

Wiadomo, że jak zasłużę swoimi walkami, to mistrzowski pas przyjdzie do mnie sam. Ja nawet nie patrzę na to trofeum, lecz na to by się rozwijać i dawać super walki. Przy tym wiadomo, że przyjdą lepsze pieniądze i samo trofeum. Dla mnie jednak priorytetem są dobre walki i żebym był z nich zadowolony. Wówczas będę w pełni szczęśliwy.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Maciek
Maciek
24 dni temu

Chciało by się zapytać co z tym Wojtkiem? Wywiad fajny, pytania konkretne.

Primo
Primo
27 dni temu

Wojtus, wiecej regularnosci 🙂 Pozdrawiam

2
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x