Podsumowanie Wirtuoz Challenge 6: Szukamy kolejnego Krakowiaka, Bartosińskiego czy Ruchały

20 wrzesień 2021
0

Szósta Wirtuoz Challenge odbyła się w zeszły piątek i mimo wielu kłód, organizatorzy zdołali niektóre z nich przeskoczyć. Z innymi musieli się pogodzić, co jednak nie przeszkodziło w tym, żeby w weekend 32 zawodników mogło zdobyć tak potrzebne im doświadczenie w oktagonie. W rozmowie ze współorganizatorem Michałem Maciejkiem, zaczęliśmy właśnie od ilości 16 walk, które zapewniły około 5-6 godzin sportowych emocji:

Przez ten rok, który nas nie było, nazbierało się sporo regionalnych fighterów, którzy owszem – pokazywali się na zawodach amatorskich, cały czas trenowali. Ale zawody to jest jedno. A drugie to jest hala, na której będzie choćby i 400 osób, ale to już jest coś innego. Chcieliśmy tutaj wpuścić wszystkich, żeby zobaczyć jak zawodnicy się zachowają w klatce. Nie tylko patrząc przez pryzmat sportowy i warsztatu jakim dysponują, ale także żeby zobaczyć jak zadziała im głowa. I ta głowa zagrała, gdzie ten egzamin dojrzałości niektórzy faktycznie zdali. Inni go oblali, ale to też nie jest tak, że ich skreślam. Po prostu musimy im się dalej przyglądać, żeby sprawdzić czy się rozwiną.

Jestem przekonany, że wśród dzisiejszych zawodników jest kolejny Marcin Krakowiak, kolejny Adrian Bartosiński czy Robert Ruchała, czyli zawodnicy którzy mają u nas odhaczone walki.

Całość w zasadzie opierała się o pojedynki półzawodowe, co jest ostatnio popularną decyzją wśród promotorów gal. W tym przypadku po raz kolejny nazwiska były dobierane skrzętnie, a poziom niektórych zawodników był zaskakująco dobry biorąc pod uwagę ich przetarcie w profesjonalnej klatce:

Jestem dużym fanem walk semi pro i jeżeli ode mnie tylko by to zależało, to na kolejnych galach były właśnie takie walki. Ta gala była właśnie pod takich fighterów nie posiadających jeszcze wyrobionych nazwisk, na początku drogi. Jeżeli ktoś się o to martwi, to w grudniu wracamy z naszymi końmi pociągowymi. Zarówno w K-1 jak i w MMA, łącznie z tymi którzy walczyli w KSW.

Nie chodzi nam o to, by zawodnicy mieli rekordy po 10-0 czy więcej. Ja chcę żeby ci chłopcy się bili i wzajemnie obijali, żeby pokazywali to co jest dla nich dobre i z każdej porażki wyciągali wnioski.

Żyjemy w czasach dość specyficznych… pandemia, plandemia i niech każdy nazywa to po swojemu. Nie jesteśmy KSW czy organizacją dysponującą milionowymi budżetami. To jest mnóstwo pracy, by to wszystko dograć i jeszcze więcej ograniczeń, obostrzeń, które się na siebie nakładają. To nie jest łatwo spiąć, ubrać i sprzedać, bo my nie możemy udostępnić kibicom całej hali. Podjęliśmy jednak taką decyzję, że robimy kolejne gale i Wirtuoz Challenge jedzie dalej.

Więcej o kulisach gali Wirtuoz Challenge 6 w wywiadzie powyżej.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x